Wszyscy Niemcy wzbogacili się na Holokauście i II Wojnie Światowej! – zauważa niemiecki historyk!

0
10282

Z pieniędzy ze sprzedaży majątku zamordowanych Żydów wypłacano żołnierzom Wehrmachtu żołd i utrzymywano niskie podatki w Niemczech. Wszyscy Niemcy wzbogacili się na Holokauście – mówi w rozmowie z „Historia Do Rzeczy” niemiecki historyk i znawca tematyki nazizmu Götz Aly.

– Narodowosocjalistyczny rząd prowadził politykę solidarności społecznej, oczywiście wyłącznie dla „czystych rasowo” Niemców. Wymagało to ogromnych pieniędzy, więc przed wojną Niemcy żyły na kredyt, a w czasie wojny państwo opiekuńcze utrzymywano za pieniądze pochodzące z rabunku. Mieszkańcy podbitych krajów utrzymywali dobrostan w III Rzeszy – zauważa w rozmowie z „Historia Do Rzeczy” autor opublikowanej w Polsce książki pt. „Państwo Hitlera”.

Götz Aly wyjaśnia w jaki sposób narodowo-socjalistyczne państwo opiekuńcze finansowało poprawę sytuacji ekonomicznej chłopów i robotników. – Podatek dla przedsiębiorstw, który w 1933 r. wynosił 20 proc., regularnie wzrastał i w czasie wojny osiągnął 55 proc. Jednocześnie najbiedniejsi płacili bardzo mało. Swoją drogą wiele tych rozwiązań funkcjonuje w Niemczech do dziś, na przykład podział ludności na cztery klasy ze względu na dochody czy wyższe podatki dla bezdzietnych – tłumaczy dodając, że jedną z pierwszych decyzji Hitlera było utajenie budżetu. Dalej naziści sięgnęli po… dodruk pieniędzy, rozwiązanie typowe dla gospodarek socjalistycznych. Ceny jednak nie wzrosły, gdyż zostały zamrożonewe. Z czasem sięgnięto po bardziej zawiłe machinacje ekonomiczne.

– Pod koniec lat 30. Niemcy żyli na kredyt, bo dla nazistowskiej wierchuszki było jasne, że państwo spłaci go pieniędzmi pochodzącymi z rabunku wojennego – twierdzi historyk mający prywatnie przekonania lewicowe.

– Niemcy wymyślili system, dzięki któremu to nie oni za wszystko płacili. Prowadzili wojnę na koszt mieszkańców podbitych krajów – tłumaczy. – Rozmieszczone w Polsce lazarety dla niemieckich żołnierzy rannych na froncie wschodnim utrzymywano za złotówki z podatków zebranych od Polaków. W ten sam sposób za Wał Atlantycki zapłacili Francuzi, a na benzynę do samolotów, które startowały z belgijskich lotnisk, by bombardować Anglię, pieniądze musieli wyłożyć Belgowie – dodaje profesor na Uniwersytecie w Salzburgu.

– Sytuacja Rumunii, Słowacji czy Węgier wcale nie była znacznie lepsza niż krajów okupowanych. Sojusznicy musieli płacić tak zwaną składkę na pokrycie kosztów wojennych – tłumaczy Aly zaznaczając, że plan przerzucenia kosztów wojny z Niemiec na kraje okupowane, sojuszników oraz państwa neutralne zrodził się w niemieckich elitach intelektualnych jeszcze przed dojściem NSDAP do władzy. Jeszcze przed rokiem 1933 poszukiwano odpowiedzi na pytanie o przyczyny porażki w I Wojnie Światowej. Pomysły wprowadzono w życie, a od roku 1939 udało się za granicę przerzucić nawet inflację.

– Wartość franków, rubli i złotówek zżerała inflacja, ale marka pozostawała stabilna, a przeciętny Niemiec miał poczucie, że jego oszczędności są bezpieczne. Inflacja w okupowanych krajach czasem wymykała się spod kontroli, co nie było korzystne dla Niemców. Wtedy interweniowali i żeby ją powstrzymać, używali na przykład złota wymordowanych Żydów. Taka operacja została przeprowadzona w Grecji – tłumaczy w rozmowie z „Historia Do Rzeczy” historyk.

– Z pieniędzy ze sprzedaży majątku zamordowanych Żydów wypłacano żołnierzom Wehrmachtu żołd i utrzymywano niskie podatki w Niemczech. Wszyscy Niemcy wzbogacili się na Holokauście. To samo dotyczy również majątku ludzi innych narodowości uznanych za wrogów politycznych albo Polaków wysiedlonych z terenów przyłączonych do Rzeszy – dodaje Aly.

– Ostrożnie licząc, III Rzesza ściągnęła z zewnętrznych źródeł równowartość dwóch bilionów euro. Dzięki tym pieniądzom do czasu rozpoczęcia zmasowanych bombardowań miast Niemcom żyło się w czasie wojny wygodnie. Rodziny żołnierzy Wehrmachtu otrzymywały dwa razy wyższe świadczenia niż rodziny żołnierzy amerykańskich czy brytyjskich. Przez całą wojnę nie nałożono żadnego dodatkowego podatku wojennego. Wskutek Holokaustu, terroru, eksploatacji i wyzysku okupowanych krajów przeważająca część mniej zamożnych Niemców miała w czasie wojny więcej pieniędzy niż przed jej rozpoczęciem – mówi historyk.

– Propaganda robiła swoje, ale podstawą poparcia dla Hitlera i lojalności wobec nazistowskiego rządu był podział łupów wojennych – dodaje.

– W latach 30. z poglądem, że Polacy są biedni, brudni, nie mają pojęcia o kulturze i w ogóle są mniej wartościowymi ludźmi, zgodziłaby się większość Niemców. Większość nie lubiła również Żydów albo im zazdrościła – mówi magazynowi „Historia Do Rzeczy” Götz Aly. Ponadto wprost zauważa: W niemieckich mediach co chwila słychać, że wojnę wszczęli „narodowi socjaliści”. Jednak czy miliony żołnierzy, którzy zaatakowali sąsiedni kraj, to byli „narodowi socjaliści”? Wydaje mi się, że była to niemiecka armia. Hitlera nie popierała grupa nazistowskich ideologów, tylko większość społeczeństwa. Dzisiaj zdecydowanie nadużywa się określenia „naziści”.

Historyk podsumowując bilans wojenny III Rzeszy zauważa, że ostatecznie kraj wyszedł „na minus” ze względu na śmierć milionów obywateli oraz zniszczenia wojenne. Jednak mimo zysków czerpanych na krzywdzie sąsiadów Niemcy nie wypłaciły odszkodowań wojennych. Również dzisiaj nie ma na to szansy. Gdyby Berlin zdecydował się zapłacić Włochom czy Grekom za kilka masakr ludności cywilnej, precedens doprowadziłby do odszkodowań ze strony Polski i Rosji, które doświadczyły liczniejszych krzywd. Wtedy Niemcy po prostu by zbankrutowały – uważa Götz Aly.

Za: pch24.pl, źródło: „Historia Do Rzeczy” / superhistoria.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here