Wszyscy tylko o rekonstrukcji, tymczasem sąd po raz kolejny broni Wałęsę w/s akt TW Bolka!

0
4009

W czerwcu 2017 r. doszło do umorzenia śledztwa w/s podrobienia przez SB teczki TW „Bolek” odnalezionej w domu gen. Kiszczaka. Opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie potwierdziła bowiem, że teczka ta oraz składane przez Wałęsę podpisy są autentyczne. Trudno w takich okolicznościach było mówić o podrobieniu czegokolwiek. Śledztwo musiało zostać umorzone. Tymczasem pełnomocnicy Wałęsy wnieśli do sądu o uchylenie decyzji o umorzeniu. Sprawa trafiła do sądu w Gdańsku, który właśnie – a jakby inaczej – przychylił się do ich wniosku!

Przypomnijmy – po ujawnieniu tzw. szafy Kiszczaka (m.in. pokwitowania TW Bolka dotyczące brania pieniędzy za donoszenie na kolegów-stoczniowców), Lech Wałęsa stwierdził, że dokumenty są podrobione, a on sam niczego nie podpisywał. Na tej podstawie IPN (do którego trafiły dokumenty z tzw. szafy Kiszczaka) wszczął śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB – na szkodę Lecha Wałęsy – dokumentów umieszczonych w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika ps. „Bolek”.

Po tym, jak w kwietniu 2016 r. były przywódca Solidarności zanegował autentyczność okazanych mu dokumentów rękopiśmiennych TW „Bolka” z teczki znalezionej w domu gen. Kiszczaka, IPN zlecił Instytutowi Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie przeprowadzenie ekspertyzy z zakresu pisma porównawczego. Ekspertyza ta wykazała, że pod pokwitowaniami za branie pieniędzy za donoszenie podpisywał się osobiście Lech Wałęsa. W takich okolicznościach trudno było mówić o podrobieniu czegokolwiek. Śledztwo w/s sfałszowania teczki TW „Bolka” na szkodę Lecha Wałęsy musiało zostać umorzone.

To niekorzystne dla samego Wałęsy rozstrzygnięcie (wszak potwierdzało, że były przywódca „Solidarności” podpisywał pokwitowania odbioru pieniędzy od SB za donoszenie na kolegów) zostało oczywiście zaskarżone przez jego pełnomocników. Skarga na decyzję o umorzeniu śledztwa w/s podrobienia teczki TW „Bolka” trafiła do sądu w Gdańsku, a ten w ostatni wtorek nakazał IPN-owi dalej prowadzić śledztwo w sprawie podrobienia przez funkcjonariuszy SB akt ze wspomnianej teczki. Zarówno samo posiedzenie sądu, jak i ogłoszenie decyzji było niejawne.

Bogusław Czerwiński – prokurator z IPN, który był obecny na sądowej sali – powiedział dla mediów, że „sąd stwierdził, że byłoby dobrze, żeby w tej sprawie z uwagi na istotę i wagę tej sprawy – rozważyć – bo tak to sąd wyartykułował – ażeby powołać jeszcze jeden zespół biegłych, który by dokonałby de facto tej samej oceny materiału dowodowego”. Innymi słowy – sądowi nie wystarczyło, że opinię w sprawie autentyczności podpisów Wałęsy wydał Instytut Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie. Potrzebna jest jeszcze jedna opinia.

Co jeśli kolejna opinia również potwierdzi, że podpisy widniejące w teczce TW „Bolka” są podpisami Lecha Wałęsy? Wówczas to sąd będzie mógł zastosować linię obecnego pełnomocnika Wałęsy, mec. Jana Widackiego, który twierdzi, że: „Dowód z badania pisma ręcznego nie jest dowodem naukowym tak jak np. dowód z badań genetyczno-sądowych czy daktyloskopijnych. W ekspertyzie pismoznawczej jest jednak spory margines subiektywizmu eksperta”. Wygląda zatem na to, że czeka nas jeszcze długa sądowa walka o historię legendarnego byłego przywódcy „Solidarności”, który – co wszystko na to wskazuje – w latach 70-tych donosił za pieniądze na kolegów ze stoczni.

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here