Wystąpienie Prezydenta RP z okazji Święta Narodowego 3 maja

0
348

„Witaj majowa jutrzenko! Witaj maj, trzeci maj, u Polaków błogi raj!”. Jakże pięknie i wymownie brzmią te słowa, zwłaszcza w kontekście odczytanej przed chwilą preambuły Konstytucji 3 Maja. Jakże wymownie, bo jakże radośnie i z jak ogromną nadzieją tchną na Polskę, bez obcych Panów, a więc Polskę suwerenną, Polskę niepodległą, Polskę równych stanów też. Jakże wiele nadziei na wielką, znów silną Rzeczpospolitą jest w tych wszystkich słowach. A zarazem, można z tego i wnioskować, jak trudny był to czas, jak głębokie były przeżycia tych ludzi, którzy wtedy, o tę wolną Polskę walczyli.

Ale co ważne – w to nasze wielkie święto suwerenności i niepodległości, w to wielkie święto wspomnienia o nadziei budowy silnej Rzeczpospolitej – tamta walka nie była walką zbrojną. Tamta walka nie oznaczała przelewu krwi. To była walka parlamentarna, to była walka polityczna, to była dyskusja stronnictw, a przede wszystkich – co najważniejsze – to była debata, która zakończyła się zrozumieniem i porozumieniem zdecydowanej większości. Zrozumieniem rzeczywiście trudnej sytuacji, w jakiej Polska się znajdowała. Wolą jej ratowania, nawet przy wyrzeczeniu się własnej wygody, własnych przywilejów. Przecież Sejm Wielki przyjął obciążenia, aby odbudować polską armię, które spoczęły też na polskiej szlachcie, na ziemianach, a więc również na tych, którzy zasiadali w Sejmie; i oni się na to zgodzili. Przecież Sejm Wielki podniósł do rangi obywatelskiej mieszczan, dając im prawa polityczne, umieszczając ich w izbie politycznej, w parlamencie, a więc tym samym i szlachta część swoich praw politycznych oddała, a jednak zrozumieli, że było to konieczne.

To przecież Sejm Wielki po raz pierwszy powiedział, że chłopi zostają objęci ochroną prawa, ochroną państwa. To też Sejm Wielki powiedział, że ustanawia dwuinstancyjne sądownictwo tak, aby ludzie mieli poczucie sprawiedliwości i tak funkcjonujące, aby każdy złoczyńca był przez państwo należycie ukarany. To przecież Sejm Wielki wprowadził monteskiuszowską zasadę trójpodziału władzy. Jakże to było na tamte czasy nowoczesne. To była druga konstytucja na świecie, zaraz po amerykańskiej. To była konstytucja, która w niebywały sposób łączyła tradycję z nowoczesnością, bo ona niewątpliwie stanowiła, jak na owe czasy, rozwiązania o charakterze rewolucyjnym, jeżeli chodzi o ustroje. A także została przyjęta przez reprezentację narodu, a nie narzucona przez jaśnie oświeconego władcę.

Jakże to wielki powód do naszej dumy, że my Polacy, bo choć jesteśmy kolejnymi pokoleniami, to przecież nasza krew, bo my z tej krwi jesteśmy, że to my Polacy umieliśmy przyjąć taki akt, pokazując Europie i Światu wzór parlamentaryzmu i wzór budowania nowoczesnego ustroju państwowego, ale także wzór myślenia o realnej sytuacji ojczyzny, myślenia o bezpieczeństwie nie tylko własnym, ale także i innych współobywateli, myślących o tym, że tylko państwo silne daje przetrwanie i godziwe życie narodowi, a więc także wszystkim jego warstwom. Jakże wielka w tym zasługa tych, którzy tę konstytucję, właśnie w takim kształcie, zdołali przeforsować. Zdołali przekonać innych, Hugona Kołłątaja, Stanisława i Ignacego Potockich, Adama Czartoryskiego, Stanisława Małachowskiego. Jakże wymowny jest obraz Jana Matejki pokazujący króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wkraczającego do dzisiejszej Archikatedry św. Jana w Warszawie i marszałka ówczesnego sejmu Stanisława Małachowskiego niesionego na ramionach, dzierżącego w ręku dopiero co uchwaloną konstytucję. W tle widać wieżę zygmuntowską warszawskiego Zamku Królewskiego, widać ten plac, na którym dzisiaj stoimy, który był świadkiem tej wielkiej, polskiej historii.

Te kamienie mówią, mówią także o wszystkim tym, co potem się działo. Mówią o zaborach, które potem nastąpiły na skutek zdrady, mówią o walce o niepodległość, o jej odzyskanie, o 11 listopada 1918 roku, kiedy to tu rozbrajano niemieckich żołnierzy, mówią o obronie Rzeczypospolitej i Warszawy w 1920 roku, bo tędy też szli ludzie po to, żeby stanąć do walki przeciwko sowieckiemu najeźdźcy. Mówią o płonącym w 1939 roku Zamku Królewskim. Mówią o walce konspiracyjnej, o powstańcach warszawskich, którzy zginęli tu, na tym placu, na starówce i w tylu innych miejscach Warszawy. O krwi, przelanej za ojczyznę, która po tym bruku płynęła. I mówią też o odbudowie, po ponad 30 latach po II wojnie światowej tego Zamku Królewskiego. Odbudowie ofiarnością obywateli, zwykłych Polaków, którzy składali się na to, aby Zamek Królewski mógł być odbudowany. Bo on także stanowi symbol wielkości naszego państwa i dlatego Polakom tak na tym zależało. To też przez ten plac przechodziły manifestacje upamiętniające Konstytucję 3 Maja w czasach, gdy władze komunistyczne zabraniały świętowania niepodległości i suwerenności Polski, żeby się przypadkiem o niepodległości i suwerenności głośno nie mówiło. To wszystko widziały te kamienie, to wszystko widział Zamek Królewski – czasem piękny, czasem płonący, czasem w ruinie – dziś znów piękny, patrzy na nas, tak jak patrzy na nas król.

Szanowni Państwo,

tej wielkiej zasługi dla ojczyzny, jaką położyli twórcy Konstytucji 3 maja nie sposób zapomnieć. I dobrze, że Rzeczpospolita po 1989 roku znów Konstytucję 3 Maja czci. Ale powinna również na tę Konstytucję 3 Maja uważnie patrzeć, na to, w jaki sposób została przyjęta, po co została przyjęta i jakie, na tamte czasy, 225 lat temu, w czasach wokół jaśnie oświeconych monarchii, absolutyzmu jednowładztwa, jakie wtedy były jej postanowienia, jak mówi ona o wolności, jak mówi ona o narodzie, jak mówi ona o sprawiedliwości i o przestrzeganiu praw.

Dziś, kiedy znowu wraca, tak jak choćby wczoraj, dyskusja na temat polskiej konstytucji, tej z 1997 roku i na temat potrzeb, jakie w związku z tym ma Polska, ja mówię – tak, jako prezydent mówię „tak”, należy się pochylić nad tą konstytucją, dokonać wnikliwej jej oceny i przygotować nowe rozwiązania. Ale przygotować je nie tylko w gabinetach, przygotować je także w debacie z suwerenem, jakim jest polskie społeczeństwo, reprezentowane także poprzez wiele organizacji, związków zawodowych, organizacji pozarządowych, oczywiście posłów, senatorów. Powinna być przedyskutowana, każdy jej punkt powinien być omówiony tak, żeby naród ostatecznie przyjętą przez Zgromadzenie Narodowe konstytucję mógł spokojnie zatwierdzić w przekonaniu każdego obywatela, że rozumie jej postanowienia i wie dokładnie, co one dla niego oznaczają. To niezwykle ważne, zwłaszcza w aspekcie obecnej konstytucji.

Bo co z tego, Szanowni Państwo, że jest w niej mowa o osobach dotkniętych niepełnosprawnością, kiedy w artykule 69 jest mowa o tym, że władze publiczne powinny im pomóc w zapewnieniu egzystencji. Wszyscy dzisiaj wiemy, po tych wszystkich latach, co to słowo – „egzystencja” – w gruncie rzeczy znaczy. Znaczy bardzo często życie de facto w ubóstwie, znaczy po prostu przeżycie. Tymczasem w konstytucji powinna być mowa o życiu godnym, na takim poziomie, na jakim powinien znajdować się człowiek i jaki państwo powinno zapewnić temu, kto został dotknięty niepełnosprawnością.

To szczególne zwrócenie uwagi ze strony państwa i szczególne gwarancje dla rodziny, rodziny wychowującej dzieci, zwłaszcza wychowującej dzieci dotknięte niepełnosprawnością, bo to są bohaterowie, których państwo powinno mieć pod szczególną opieką. Gdzie te standardy, które dzisiaj tak naprawdę, we współczesnym świecie, wyznaczają nowoczesność, które mówią o państwie, czy jest ono państwem silnym czy nie, bo państwo zawsze jest silne siłą swoich obywateli i także tego, jak są w państwie traktowani, a w związku z tym – jaki jest ich stosunek do państwa. I to jest niezwykle ważne i to właśnie przyszła konstytucja powinna przede wszystkim gwarantować i o tym właśnie, w aspekcie tej przyszłej konstytucji, powinniśmy przede wszystkim rozmawiać. O tym, jak ma być przez nią chroniony obywatel, czyli suweren.

Szanowni Państwo,

muszą być wzmocnione zapisy dotyczące chociażby świadczeń emerytalnych. Jak to się stało, że w obliczu konstytucji, która teoretycznie o tym mówi, w obliczu Trybunału Konstytucyjnego, który teoretycznie ma bronić konstytucyjnych praw obywatelskich, podwyższono Polakom wiek emerytalny i nie mieli tu żadnej ochrony? Jak napisano tę konstytucję i jak jej strzeżono, skoro coś takiego było możliwe i uznane za konstytucyjnie legalne. Przecież chyba nie o to chodzi. Suweren ma przede wszystkim głos, a oczekiwania społeczne to oczekiwanie spokojnego życia, to oczekiwanie bezpieczeństwa, także tego bezpieczeństwa socjalnego. Jak to się stało, że w aspekcie tej konstytucji, która przecież mówi o pracownikach, tylu ludzi znalazło się poza ochroną kodeksu pracy, poza zabezpieczeń podstawowych praw służących pracownikowi, służących robotnikowi?

Dziś rzeczywiście, po prawie 20 latach funkcjonowania tej konstytucji, możemy powiedzieć tak: To była konstytucja, to jest konstytucja czasu przejściowego, nie wszystko udało się w niej na pewno dobrze uregulować, ale nie wolno nam nad tym przejść do porządku dziennego. My powinniśmy to naprawić, powinniśmy to naprawić po spokojnej debacie, po rozpatrzeniu wszystkiego, co przez te 20 lat miało miejsce, po rozpatrzeniu tego, co to znaczy silne państwo, silne siłą swoich obywateli, silne ich poczuciem bezpieczeństwa i gwarantujące im to bezpieczeństwo. I w tej przestrzeni wewnętrznej, i w tej przestrzeni zewnętrznej.

Szanowni Państwo, wszyscy przedstawiciele klasy politycznej, zapatrzmy się w Konstytucję 3 Maja, zapatrzmy się w jej twórców, zapatrzmy się w ich odwagę i zrozumienie dla istoty spraw państwowych i dla sytuacji, w jakiej wtedy była Polska. Niech będą oni dla nas wzorem uczciwego i rzetelnego prowadzenia spraw publicznych.

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here