Wywiad z Mateuszem Morawieckim: „Polska ma jedną z najpiękniejszych historii na świecie!”

0
1939

– Do prowadzenia polityki społecznej potrzebne są pieniądze. Zdobyliśmy je m.in. likwidując mafie VAT-owskie. Nie możemy jednak spocząć na laurach, ważne jest, abyśmy kontynuowali naszą walkę z przestępcami podatkowymi – powiedział Premier Mateusz Morawiecki w „Sygnałach dnia” radiowej Jedynki.

Podkreślił, że Mieszkanie Plus jest kolejnym, fundamentalnym punktem programu Rządu PiS. Pytany o relacje polsko-izraelskie oznajmił, że ogromne błędy polityki antyhistorycznej III RP doprowadziły do tego, że Polska musi się tłumaczyć ze zbrodni popełnianych przez prawdziwych sprawców II wojny światowej.

– To urąga jakiemukolwiek rozumieniu poczucia sprawiedliwości i pamięci ofiar. Jednak myślę, że będziemy się coraz lepiej rozumieli – stwierdził.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Premier Mateusz Morawiecki podczas obchodów Grudnia’70: musimy wyjaśnić wszystkie sprawy z przeszłości [WIDEO]

Przypomniał, że Polska ma jedną z najpiękniejszych kart historii na świecie. – Jeżeli będzie taka konieczność i Trybunał Konstytucyjny tak uzna, to być może nastąpi pewne doprecyzowanie niektórych zapisów noweli ustawy o IPN – zaznaczył.

Cały wywiad:

Katarzyna Gójska: Witamy państwa bardzo serdecznie. Gościem Sygnałów Dnia jest pan premier Mateusz Morawiecki.  Dzień dobry, panie premierze.

Mateusz Morawiecki: Dzień dobry, witam panią i witam państwa.

Panie premierze, czy oczekuje pan, że ta dzisiejsza wizyta, rozpoczynająca się dziś wizyta w Niemczech, w Berlinie, będzie takim nowym otwarciem relacji polsko–niemieckich? No, powiedzmy szczerze, chyba nie najlepszych ostatnio.

Ja sądzę, że te relacje akurat są i w aspektach gospodarczych, i w innych obszarach całkiem niezłe, więc nie potrzebujemy jakiegoś zupełnie nowego otwarcia ani resetu, ani niczego takiego, natomiast na pewno potrzebujemy jak najlepiej się rozumieć. I, oczywiście, my jako ten partner, który wstąpił do Unii Europejskiej trochę później, tak naprawdę dużo później niż Niemcy, które były założycielem Unii Europejskiej, na pewno mamy swoje problemy w zupełnie innej skali i takie, które wymagają rzeczywiście głębszego zrozumienia przez państwa zachodniej Europy. I to będę starał się na pewno przedstawić. Nasze racje, racje krajów, które mają przecież cały czas jeszcze za mało kapitału, żeby się same rozwijać, a z drugiej strony chcemy, żeby ten rozwój służył przede wszystkim umocnieniu naszych przedsiębiorców, naszych przedsiębiorstw, umocnieniu naszego społeczeństwa, ale jednak, oczywiście, we współpracy, w tym we współpracy handlowej, która jest dla nas bardzo ważna, akurat z Niemcami i z innymi partnerami z zachodniej Europy.

A ta warstwa polityczna? Bo trudno było nie odnieść wrażenia, że przez wiele miesięcy po wyborach parlamentarnych Berlin zachowywał się tak, jakby nie do końca zaakceptował zmianę władzy w Polsce i dążył do… w pewnym sensie można nawet użyć takiego określenia:  do zdyskredytowania rządu w Warszawie. Myśli pan, że ten etap można zamknąć?

Ja bym aż tak bardzo surowo nie oceniał tych opinii. Nawet odnotowałem wiele bardzo pozytywnych wypowiedzi, chociażby rok temu pan Michael Roth czy pan Sigmar Gabriel mówili o wpływie funduszy rozwojowych unijnych na gospodarki krajów nie tylko takich, jak beneficjenci netto, czyli jak Polska, ale również właśnie na Niemcy, i mówili o tym w sposób bardzo zarówno mądry i zgodny z rzeczywistością, jak również życzliwy wobec Polski. Więc tych lat nie oceniam tak negatywnie z perspektywy czasu.

Natomiast bardzo pozytywnie oceniam, oczywiście, zapis w umowie koalicyjnej między partiami CDU, CSU i SPD, w umowie, która być może będzie obowiązywała. Jak ostatecznie rząd w Republice Federalnej Niemiec zostanie utworzony w takim kształcie, jak dzisiaj, to się wydaje, że jest bardzo możliwe, ale jeszcze cały czas przecież niezatwierdzone i niepewne, to ta deklaracja, która mocno wskazuje na wagę kontaktów gospodarczych, politycznych, społecznych polsko–niemieckich jest dla nas rzeczywiście ważna, budująca i jest dobrym wskaźnikiem na przyszłość.

Panie premierze, bo relacje polsko–niemieckie to ważny element relacji Polski i Unii Europejskiej. W ostatnim wywiadzie dla tygodnika Gazeta Polska pan minister Jacek Czaputowicz powiedział, że on chce inaczej prowadzić rozmowy z partnerami – i tymi w Brukseli, ale też, rozumiem, partnerami po prostu członkami Unii Europejskiej – więcej rozmów, więcej dyskusji między ekspertami, więcej tłumaczenia i przestawiania naszych racji, ale w sposób bezpośredni, a mniej wymiany pism. Czy tak rzeczywiście pan też sobie wyobraża?

I to jest, oczywiście, taki kierunek, który chcę nadać naszej dyplomacji i naszym kontaktom z partnerami międzynarodowymi. W ogóle takim naszym postanowieniem wielkopostnym dla naszego rządu będzie właśnie to, żeby jak najwięcej się komunikować, komunikować pozytywnie, ale też cierpliwie, ponieważ tak jak my mamy swoją perspektywę, tak nasi partnerzy mają i mogą mieć, oczywiście, mają pełne prawo do perspektywy swojej indywidualnej. I my chcemy zdecydowanie nie tyle wyłącznie przedstawiać nasze racje, ale też szukać kompromisów, bo w taki sposób wierzę, że będziemy w stanie lepiej zrealizować, jak najlepiej zrealizować interesy polskie.

Więc tu zarówno po stronie kontaktów z Niemcami, z Komisją Europejską będzie na pewno wiele nowych inicjatyw, pomysłów, ale też takich, które mogą budować dobre relacje na przyszłość. Ale niekoniecznie też takich, które mogą idealnie wpasowywać się w dzisiejsze wyobrażenia naszych partnerów niemieckich czy francuskich. Mógłbym to na przykład tak skomentować, że Francja, która bardziej opowiada się za Unią transferową, za poluzowaniem dyscypliny fiskalnej, pewnie niechętnie odpowiada na wezwanie do dyscypliny po stronie Niemiec. My akurat uważamy, że dyscyplina finansów publicznych jest bardzo potrzebna. Z kolei Niemcy w dużym stopniu nie wypełniają swoich wymogów związanych z wydatkami na politykę obronną w wysokości co najmniej 2% i w tym sensie…

Wydaje się, że chyba też nie mają takich planów.

No, na razie nie widziałem takich planów, a to jest z kolei bardzo ważne, żeby być w zgodzie z tymi naszymi ustaleniami natowskimi, których blisko wypełniania jest Francja, Polska akurat je wypełnia, a Niemcy są bardzo daleko, na poziomie około 1,15% wydatków na politykę obronną, a więc w jakimś sensie, mówiąc językiem takim bardziej popkulturowym, jadą na gapę, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w tym zakresie zewnętrznym.

Właśnie, jadą na gapę, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, szczególnie bezpieczeństwo tej części naszego regionu Europy i tej wschodniej flanki NATO. Proszę powiedzieć, czy w tym kontekście będzie pan rozmawiał w Berlinie na temat Nord Stream 2? Bo to też kwestia nie tylko ekonomii, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Czy będzie pan rozmawiał na temat wzmocnienia obrony i obecności wojsk sojuszniczych właśnie w naszej części Europy?

Bardzo dobrze, że pani dodała, że to jest kwestia nie tylko gospodarcza, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Przede wszystkim jest to kwestia polityczna i dotycząca dużych, poważnych zagrożeń, które mogą zaistnieć w sytuacji, gdyby Nord Stream 2, czyli druga nitka Gazociągu Północnego, powstała. A to przede wszystkim dlatego, że dzisiaj cały czas kilkadziesiąt miliardów metrów sześciennych gazu Rosja musi przesyłać do Europy Zachodniej przez Ukrainę. Rosja przesyła około 180–185 miliardów metrów sześciennych gazu i w około 1/3 tego przesyłu, a w niektórych latach znacznie bardziej, była uzależniona od Ukrainy. W związku z tym jej działania agresywne w Donbasie, czyli we wschodniej części Ukrainy, były powstrzymywane do pewnego stopnia ryzykiem, co by się stało, gdyby z tymi gazociągami stało się coś niedobrego. W przypadku jeśli powstanie Nord Stream 2, to ta zależność od Ukrainy będzie zerowa lub bardzo minimalna, a wtedy można sobie wyobrazić bardzo niedobre scenariusze militarne i polityczne.  I przed tym przestrzegam naszych partnerów. O tym też rozmawiałem z panem sekretarzem stanu Tillersonem, jak był tutaj parę tygodni temu.

No właśnie, to już jeżeli pan wspomniał sekretarza stanu USA, to zapytam, bo pan akurat wrócił z Libanu, był pan w Libanie dosłownie chwilę po Rexie Tillersonie. Czy podczas pana podróży do Libanu omawiane były również kwestie związane z bezpieczeństwem w tym regionie, który zdaje się w tej chwili jest jednym z kluczowych na mapie świata, poza kwestiami humanitarnymi, pomocy, którą Polska jako państwo niesie uchodźcom syryjskim znajdującym się w tym kraju?

Tak, oczywiście, rozmawialiśmy o tym zarówno w perspektywie najbliższych lat, w jaki sposób wzmocnić bezpieczeństwo Libanu. I tutaj prowadzimy rozmowy, nasi ministrowie, którzy się zajmują tą tematyką, rozmawiają, spotykają się ze swoimi odpowiednikami po stronie Libanu. Liban jest bardzo wdzięczny. Rozmawiałem tam z prezydentem, premierem Libanu. I ta pomoc, taka –nazwijmy to – logistyczno–operacyjna jest również bardzo dostrzegana i bardzo pozytywnie przyjmowana.

Natomiast głównym celem mojej wizyty było to, żeby pokazać, jak najlepiej można dostarczać pomoc humanitarną do kraju, którego rzeczywiście znaczący wysiłek teraz polega właśnie na tym, żeby przyjmować uchodźców w Syrii, ale nie tylko w Syrii, bo również jest tam około pół miliona Palestyńczyków. I my jednocześnie poprzez praktyczną, bardzo efektywną pomoc potwierdziliśmy, że to jest najlepszy sposób reagowania na kryzys migracyjny, kryzys uchodźczy, który tam…

I taniej, i lepiej, i bezpieczniej, tak?

Taniej i lepiej, kilka razy taniej i znacznie bezpieczniej. A jednocześnie też ze spotkania z Paolo Gentiloni, które miało miejsce kilka tygodni temu w Brukseli, mogę potwierdzić, z innego kraju o podobnie brzmiącej nazwie, ale dużo większego – z Libii – znacząco spadły w drugiej połowie 2017 roku liczby emigrantów, imigrantów i uchodźców, o 70% spadły w stosunku do pierwszego półrocza 2017 roku po zastosowaniu takich instrumentów właśnie pomocy na miejscu, jak te, które my świadczymy w Libanie.

Czy o tym też dzisiaj będzie mowa w Berlinie?

I dzisiaj w Berlinie, i jutro w Monachium na Konferencji Bezpieczeństwa na pewno będziemy też o tym wszystkim rozmawiać.

Pan powiedział o bezpieczeństwie Libanu, że była ta rozmowa w Libanie o bezpieczeństwie Libanu. A ja dopytam w takim razie czy i o bezpieczeństwie Izraela?

W kontekście wizyty w Libanie, oczywiście, w naturalny sposób cała agenda bliskowschodnia zawsze jest dyskutowana, natomiast my jako dobry sojusznik Izraela staramy się łagodzić jakiekolwiek napięcia, choć nie ma co ukrywać, że one występują również na tej linii pomiędzy tymi dwoma krajami. Jest to przede wszystkim zadanie, oczywiście, i Izraela, i Libanu, ale my jak najbardziej chcielibyśmy, żeby sytuacja na Bliskim Wschodzie się uspokoiła. W tym kontekście jesteśmy gotowi do działań, do pomocy, do rozmowy z różnymi naszymi partnerami.

A jak pan ocenia w tej chwili sytuację na linii Polska–Izrael? Czy po tych pierwszych emocjach, które tak wybuchły przede wszystkim na politycznej scenie izraelskiej, ma pan takie wrażenie, że pewna refleksja tam się jednak pojawia i że dostrzegane są prawdziwe intencje, które motywowały powstanie tej nowelizacji o IPN-ie?

Mam głębokie przekonanie, że taka refleksja tam następuje. Po lekturze kilku artykułów z takich również liberalnych gazet, które nas do tej pory zwykle atakowały, nabieram przekonania, że ta internalizacja, czyli takie zgłębienie tego problemu i przyswojenie sobie przez część elit izraelskich, ma miejsce. To mnie bardzo cieszy, ponieważ my tym samym nadrabiamy 73 lata zaległości powojennych, z czasów PRL-u, kiedy nie mogliśmy się bronić. Do dzisiaj przecież pogrom w Kielcach czy nagonka komunistyczna roku 68 jest przypisywana Polakom, narodowi polskiemu, tymczasem trzeba zawsze wziąć poprawkę na to i wziąć pod uwagę, że tak naprawdę rządzili wtedy komuniści i Polska może wziąć odpowiedzialność za to, co działo się na przykład przed wojną, ponieważ to była suwerenna Rzeczpospolita, może i powinna wziąć odpowiedzialność, jak również za to, co się dzieje teraz. Ale nie możemy brać odpowiedzialności za to, co fasadowe, podległe, zależne państwo PRL, zależne wobec Moskwy, akurat na skutek walk wewnętrznych, frakcyjnych w 68 roku przeprowadziło. Nawiązuję do tych relacji.

Jednak wracając do początku pani pytania, tak, myślę, że będziemy coraz lepiej się rozumieli, ale również po naszej stronie, jeżeli będzie taka konieczność i Trybunał Konstytucyjny tak uzna, to być może nastąpi pewne doprecyzowanie niektórych zapisów w myśl taką, żeby żadni nasi partnerzy, przyjaciele czy nawet nie do końca przyjaciele, ale ludzie, którzy mogą mieć pewne obawy, jak będzie interpretowana ustawa o IPN-ie, żeby się nie obawiali, że będzie zagrożona swoboda wypowiedzi czy swoboda działań artystycznych. Niczego takiego tutaj nie mieliśmy na myśli.

Panie premierze, to jest tak, że PiS szedł do wyborów z mocnym takim postulatem stworzenia polityki historycznej, takiego dynamicznego prowadzenia tej polityki historycznej. Ja mam takie wrażenie, że politycy Prawa i Sprawiedliwości w pewnym sensie zostali trochę zaskoczeni tym, jak dużo w tej materii jest do zrobienia i jak wiele różnych naleciałości i różnych fałszerstw i manipulacji na temat Polski na świecie funkcjonuje, jak one są mocno zakorzenione. Proszę powiedzieć, czy w tej chwili opracowywany jest plan takiej właśnie dynamicznej, aktywnej polityki historycznej Polski, która nie będzie polegała na takim przejściu od  obchodów do obchodów i przypominaniu przy jakiejś tam okazji o naszej historii, ale będzie po prostu codzienną, mozolną pracą nad odbudowywaniem naszego wizerunku i odkłamaniem naszej historii?

Tak musi być właśnie – codzienna, mozolna, żmudna praca nad odkłamaniem naszego wizerunku, bo Polska ma naprawdę jedną z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejszą kartę historyczną na świecie. Nie waham się użyć takiego dużego określe… takiego wszechogarniającego określenia. I tylko ogromne błędy polityki historycznej, a tak naprawdę polityki antyhistorycznej albo antypolityki historycznej III Rzeczpospolitej doprowadziły do tego, że jesteśmy w takim stanie, że my musimy się tłumaczyć dzisiaj za zbrodnie popełnione przez sprawców, prawdziwych sprawców drugiej wojny światowej. To, oczywiście, jest świat na głowie i urąga to jakiemukolwiek rozumieniu poczucia sprawiedliwości, uczciwości, jak również pamięci ofiar. I my zdecydowanie będziemy to wszystko starali się nadrabiać, odpracowywać, poprawiać i prostować.

No i znowu mogę powiedzieć tylko, że siedemdziesiąt kilka lat gigantycznych strat materialnych, ludzkich, moralnych na skutek działań takiego totalitarnego systemu, jakim był komunizm, a później lata III Rzeczpospolitej, które pozostawiały bardzo wiele do życzenia, jeśli chodzi o politykę historyczną, powodują, że będziemy teraz mieli pełne ręce pracy, ale na pewno będziemy chcieli dotrzeć z naszym przekazem przede wszystkim do kultury masowej, do odbiorcy masowej kultury, nie tylko elitarnych książek, badań i konferencji, ale mi najbardziej zależy na filmach, na opracowaniach, na komiksach, na serialach, które trafią… Wcześniej, jak byłem prezesem Banku Zachodniego WBK, to sponsorowaliśmy Czas honoru i to pierwszy serial, który, że tak powiem, przykrył Czterech pancernych i psa. No to też o czymś mówi po 25 latach wolnej Polski. I tego typu działania musimy wspierać.

Czyli media społecznościowe też, rozumiem, gry komputerowe…

Jak najbardziej, to wszystko.

…które teraz też budują świadomość historyczną na świecie…

Tak jest.

…wszystko to znajdzie się… znaczy będzie narzędziem do budowania naszej polityki historycznej.

Jak najbardziej.

Panie premierze, połowa tej kadencji to była przede wszystkim koncentracja na programie 500+ i to była koncentracja na ograniczeniu okradania budżetu państwa przez tych, którzy wyłudzali chociażby podatek VAT. A co w takim razie będzie priorytetem, co jest priorytetem na tę drugą część tej kadencji?

Nie da się ukryć, że do prowadzenia polityki społecznej potrzebne są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. I my te pieniądze zdobyliśmy w Ministerstwie Finansów, właśnie eliminując (w dużym stopniu eliminując, bo jeszcze ta walka nie jest zakończona) mafie vatowskie czy prowadząc działania w Krajowej Administracji Skarbowej, takie, które pozwoliły nam lepiej namierzać przestępców podatkowych. I tu zamknęliśmy już rok 2017, jeśli chodzi o podatki. I rzeczywiście i Komisja Europejska, i inne instytucje bardzo mocno chwalą nas za taki ogromny sukces.  I mówię o tym dlatego, że to musi być kontynuowane. Tu nie możemy spocząć na laurach, tu jest bardzo ważne, żebyśmy całą tą naszą walkę z przestępcami podatkowymi kontynuowali.

A kolejnym obszarem, na którym się musimy skoncentrować, jest też walka o uczciwe płacenie podatków na arenie międzynarodowej. To dlatego właśnie podkreślam za każdym razem, jak jestem w Brukseli, konieczność walki z rajami podatkowymi, z różnego rodzaju schematami optymalizacyjnymi, poprzez które duże korporacje albo bogaci ludzie unikają płacenia podatków. To jest nieprawidłowość, to jest nienormalne i powinniśmy znowu postawić tutaj nasz polski świat na nogach, a nie na głowie. I to na pewno będziemy robić, bo polityka społeczna, którą chcemy kontynuować, poprzez którą widać, że dla milionów, a może nawet dziesiątek milionów osób w Polsce odbudowaliśmy ich godność, szacunek wobec nich, oni stali się pełnoprawnymi uczestnikami życia gospodarczego, społecznego. To żeby kontynuować takie podejście, musimy być skuteczni gospodarczo i finansowo.

A program Mieszkanie Plus?

Oczywiście, program Mieszkanie Plus jest kolejnym fundamentalnym filarem naszego programu, Prawa i Sprawiedliwości. Mogę tylko powiedzieć, że wszystkie programy o charakterze przekazania komuś pieniędzy są relatywnie proste do wykonania. Natomiast programy o charakterze skonstruowania czegoś skomplikowanego, jak na przykład Centralny Port Komunikacyjny czy Mieszkanie Plus, czy wielkie inwestycje w drogi gminne czy powiatowe, to jest już dużo bardziej kompleksowy program, za który się teraz zabraliśmy bardzo ostro. I ja wierzę, że jeszcze w tej kadencji wyborcy dostrzegą pierwsze sukcesy w obszarze Mieszkania Plus, czyli taniego budownictwa mieszkaniowego, mieszkań dla rozwoju, mieszkań dla tych grup społecznych, które do tej pory nie było stać na mieszkanie.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Gościem Sygnałów Dnia był pan premier Mateusz Morawiecki. Raz jeszcze dziękuję za rozmowę.

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here