Za żelazną kurtyną życia – Lech Galicki

1
141
Życie jest teatrem, czy też teatr jest życiem? Wielki Reżyser odpowiada dzień po dniu, że cisza jest świadectwem Jego obecności. Czujemy się jak w małym pudełku sceny przesiąkniętej prozaicznością. Bez budki suflera. Czas odprężyć się, od stanu presji stresów, intensywnego wysiłku intelektualnego, codziennego rozgardiaszu ulicznych wrzasków politycznych chuliganów, antypaństwowców, agentów pseudodemokracji… Chcę wejść całym sobą, kwintesencją mojego Ja w inną od realnej przestrzeń życia. Pragnę jak spragniony człowiek: wody życia, wiary, prawdy, ludzkiej solidarności w realiach sztuki scenicznej. Trzeba mi odpoczynku i zachwytu pięknem sztuki w scenicznych trzewiach. Oglądanych z pozycji widza. To jest element pewnego rodzaju boskości. Idę do teatru. Jeszcze patrzę na ptaki wolne jak miłość. Idę. Teatr. Romeo i Julia. Życie jest sceną a scenariusz nieustannie pisze autor. Cenzor udaje, iż zdrzemnął się na chwilę. W dyżurce przy wejściu. Scenografia i choreografia zmieniają się z upływem czasu. Tylko tytuł znamy od początku…Byliśmy. Jesteśmy. On w stanie ogólnego sprężenia jak kłusak przed gonitwą. Ona pachnąca fiołkami i wspomnieniami. To Romeo i Julia. Tak ich widzę. Ukrywają się za maskami póz, grymasów i zbywania gości Teatru. On nagle wychodzi wyszarpując z paczki papierosa, ona odwraca się do połyskującej złudą ściany, pomalowanej olejną farbą. Na palcu dziewicy, tak pisało w scenariuszu, błyszczy zaręczynowy pierścionek. Czy zdejmie go i wyrzuci przez okno. Nie wiem. Gesty wyjątkowo teatralne. Młodzi ludzie znerwicowani rozmawiają o życiu. Reszta to projekcja wszystkiego co zdarzyć się może. Widownia zapełniona widzami.Ludzie wachlują się programami z kredowego papieru.Połyskują okładkami. Merytorycznie mierne. Mało kto je czyta. Są jednak przydatne w sytuacji, gdy nie działa klimatyzacja. Zaduch. Kurtyna faluje jak morze. Z fałd kulis dobiega cichy śmiech. A może syk. Formuje się pochód, manifestacja, protest… Czy też szczęk to broni białej. Efekt akustycznego zjawiska. Ktoś puścił papierowy samolocik, który wzbił się ponad głowami i zniknął w białej mgle, która unosi się przy suficie jak dym siwy na polach chłopskich, gdy pali się kopce z wilgotną trawą. choć to tylko złuda. Nagle spadł jak kamień w wodę. Papierowy przecież. Lekki. Nie można jego szczątków. Spiskowa teoria. – Ha, ha – śmieją się bileterki. Teatr przecież. Kurtyna idzie w górę. Julia i Romeo stoją na pierwszym planie. On na balkonie. Ona wspina się na palce delikatnie jak baletnica i szepcze po włosku namiętne słowa. On nie rozumie. Zna szczątkowo język angielski, który liznął zaledwie w trakcie pracy na czarno w Albionie. Uwaga, to wszystko nie jest prawdziwe, a postaci głównych bohaterów wycięte są papieru. Odpowiednio pomalowane i poddane grze różnokolorowych świateł. O teatrum, o mores… Utożsamienie się teatralnych postaci z kochankami z Werony tworzy atmosferę nieśmiertelnej miłości i stałej tragedii. Choć to wszystko złuda. – Niech żyją artyści, niech żyją twórcy, kochajmy aktorów – powtarza mechaniczny mały człowiek stojący przy scenie, gdy tylko ktoś wstanie z miejsca i pogłaszcze go po sztucznej głowie lub plastikowym nosie, który unosi się i wydłuża do niebotycznych rozmiarów. To wirtualny rzecznik prasowy dyrekcji teatru.
Długa suknia Julii lśni złotem i brylant błyszczy na jej piersiach. Efekt zabiegów oświetleniowców. Migoczą płomienie świec. W kącie stoi sługa wierny jak pies. Warczy na zawołanie. Jak trzeba szczeka sopranem. W ramach lojalności zrobi wszystko. Nawet zabije. I udowodni, że to tylko na niby. Postaci pierwszoplanowe są szpiegowane przez widzów. Każdy ich ruch, chociaż to wszystko jednym wielkim spiskiem przeciwko zdrowemu rozsądkowi zdaje się być. Teatr. Po prostu Teatr. Trucizna jest gorzka. Śmierć słodka. Potem garderoba i ci, którzy na scenie odeszli z tego świata tajemniczo wracają do grona żywych komediantów..
Opada żelazna kurtyna. Burza braw. Istna sztuczka, bo z kwadrofonicznych głośników płynie. Widzowie śpią. Życie jest snem. Jak Teatr. Współczesny.Nowoczesny. Dawniej: Polski. Stary. Powszechny. Narodowy.

Autor: Lech Galicki
Powróć na stronę: Lech Galicki.
Lech-Galicki - Poeta

Komentarze:

komentarzy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSpecjalność 111 – Lech Galicki
Następny artykułAtlantyda – Lech Galicki
Dariusz Matecki. Urodziłem się i mieszkam w Szczecinie. Kocham starą, zapomnianą, polską muzykę zaangażowaną politycznie. Z tej pasji zrodziła się idea stworzenia strony internetowej, którą dzisiaj możecie oglądać. Interesuję się historią Polski, polityką, kinem i nowymi technologiami. Stronę prowadzę w wolnych chwilach, jeśli chcesz mi pomóc czy opublikować swój artykuł zapraszam do działu "kontakt" w menu.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here