Znany watażka doniecki – Motorola – został zabity w zamachu ukraińskich służb!

0
16574

Jak potwierdzają źródła rosyjskie, znany watażka z Donbasu, Arsen Pawłow, posługujący się pseudonimem Motorola, został zabity w zamachu bombowym, do którego doszło wczoraj w Doniecku.

Do tej pory ukraińskie media uśmiercały go wiele razy i za każdym razem okazywało się, że była to tylko propaganda. Także tym razem długo nie dawano wiary, że tym razem to prawda. Ostatecznie jednak gdy potwierdziły to media rosyjskie i sami separatyści, uwierzono, że watażka rzeczywiście zginął.

Wiadomo na pewno, że doszło do eksplozji. Według niektórych źródeł był to zamach samobójczy. Inni twierdzili, że Motorola zginął konstruując IED czyli improwizowaną bombę.

Przedstawiciele donieckich separatystów również potwierdzają, że Arsen Pawłow zginął w zamachu terrorystycznym. Według wstępnych informacji, został on przeprowadzony przez ukraińskie służby specjalne. Bomba została wbudowana w windzie w domu, w którym mieszkał Motorola. Wraz z nim zginął jego ochroniarz.

Za portalem: zmianynaziemi.pl

A tutaj informacja dziennikarza Tomasza Maciejczuka:

„Arsen „Motorola” Pawłow nie żyje

Ukraińcy czuli przed nim paniczny strach. Przyjechał do Donbasu z Rosji, z Rostowa nad Donem, gdzie pracował na myjni samochodowej. Był zwykłym chłopakiem, który postanowił zostać bohaterem i walczyć za przyłączenie Donbasu do Rosji. Walczył w Słowiańsku, walczył w Kramatorsku, walczył w każdej kolejnej większej bitwie i niemal zawsze wychodził z niej zwycięsko. Przeszedł drogę od zera do bohatera – bohatera Rosjan i prorosyjskich Ukraińców. Dla Ukrainy, Polski, NATO i UE – był najprawdziwszym wrogiem.

Pewnego razu dostałem się pod ostrzał jego oddziału. Było ciężko. Atakowali automatycznymi wyrzutnikami granatów i ewidentnie szykowali się do natarcia. Oddział Ukraińców, z którymi byłem wtedy na froncie, był, lekko mówiąc, zdenerwowany perspektywą walki przeciwko Motoroli. To był ten dzień, w którym seria AGS niemalże rozerwała mnie na kawałki. Zabrakło kilku metrów…

Dziś wiem, że Motorola nie żyje. Zginął w windzie bloku, w którym mieszkał. I nie, nie czuję radości. Ciężko nazwać to, co czuję. Nie mogę powiedzieć, że jest mi przykro. Wolałbym, żeby odszedł zabity w walce, tam, gdzie, dla jednych, zdobył chwałę, a dla drugich miano diabła i terrorysty. Nie rozumiem tych, którzy skaczą z radości i wirtualnie oddają mocz na mogiłę, której jeszcze nie wykopano. Kilka razy widziałem śmierć separatystów, ale ani razu nie czułem z tego powodu radości. Co więcej, czułem, że należy wykopać im groby, pochować ich i w milczeniu oddać honor. Co z tego, że byli naszymi wrogami, co z tego, że przed chwilą chcieli nas zabić… przegrali, game over, ich czas minął. Każdy ma prawo do minuty ciszy. Nawet oni.”

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ