Przybywa wątpliwości wokół śmierci posła Rafała Wójcikowskiego! - PrawicowyInternet.pl
poniedziałek, 25 maja, 2020

Przybywa wątpliwości wokół śmierci posła Rafała Wójcikowskiego!

on

- Reklama-
- Reklama -
- Reklama -

Okoliczności śmierci posła klubu Kukiz’15 wciąż nie są w pełni jasne. Co więcej, w sprawie pojawiają się kolejne wątpliwości. Zastrzeżenia do akcji ratowniczej mają niektórzy strażacy oraz świadek zdarzenia. Sprawą wypadku samochodowego w którym zginął broniący życia w Sejmie Rafał Wójcikowski zajmuje się łódzka prokuratura.

Strażacy z OSP z Woli Pękoszewskiej uważają, że to oni powinni zostać wezwani na miejsce tragicznego wypadku, gdyż dysponują specjalistycznym sprzętem medycznym umożliwiającym skuteczniejszą walkę o ludzkie życie. Zdaniem chcącego zachować anonimowość strażaka, jego jednostka przybyłaby na miejsce zdarzenia zaledwie o dwie minuty później niż wezwana ekipa z Paplina.

Rzecznik łódzkiego komendanta PSP widzi sprawę inaczej i przekonuje, że dyspozytor zachował się prawidłowo wzywając wyłącznie ochotników z najbliższej jednostki. – Miejsce, w którym doszło do wypadku, znajduje się na terenie tzw. obszaru chronionego właśnie tej jednostki – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” St. kpt. Jędrzej Pawlak. Podkreśla, że ze zgłoszenia wypadku do dyspozytora nie wynikało, że wypadek miał tak tragiczne okoliczności.

ZOBACZ: PILNE! “Smutni panowie” grozili posłowi Wójcikowskiemu! Nagranie z 14 stycznia 2017 roku!

Kolejne wątpliwości co do działań po wypadku ś.p. posła Rafała Wójcikowskiego dotyczą akcji reanimacyjnej. Po jednostce OSP z Paplina na miejsce przybyli zawodowi strażacy. Zdaniem dzwoniącego do Programu 1 Polskiego Radia świadka zdarzenia zbyt długo uruchamiali defibrylator. Stracili w ten sposób cenny czas, podczas którego parlamentarzysta klubu Kukiz’15 jeszcze oddychał. Jednak również w tej sprawie st. kpt. Pawlak uważa, że nie popełniono błędu i postąpiono zgodnie z procedurami. Rezygnacja z ich zastosowania mogłaby wzbudzić jeszcze większe zastrzeżenia.

Długo na miejscu nie pojawiała się również karetka – przybyła na tragiczny odcinek drogi S8 dopiero o godzinie 7:05. Do wypadku doszło po godzinie 6. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że jednostka dotarła dopiero po 40 minutach od zgłoszenia. Rzecznik Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi wyjaśnia jednak, że karetka musiała jechać okrężną drogą, gdyż nie zamknięto ruchu na drodze S8 i niemożliwe było jechanie pod prąd.

Obecnie sprawę bada łódzka prokuratura. Śledczy analizują, czy w akcji ratowniczej po wypadku tragiczne zmarłego posła Wójcikowskiego nie popełniono błędu. Jak donosi „Rzeczpospolita”, przesłuchano już świadka mówiącego o nieprawidłowościach.

Za: pch24.pl, źródło: „Rzeczpospolita”

Komentarze:

komentarzy

- Reklama -
Konserwatywny blog informacyjny. Główne zasady: weryfikujemy udostępniane wiadomości, zawsze jesteśmy po stronie polskiej racji stanu, obnażamy zagrożenia, które czyhają na naszą Ojczyznę. Zapraszamy do współpracy!
135,248FaniLubię
17,844ObserwującyObserwuj
115,000SubskrybującySubskrybuj
Jeśli chcesz wesprzeć finansowo działalność mojego bloga oraz kanału na YouTube, możesz to zrobić poniżej

Musisz przeczytać!

Spurek w jednym chórze z Niemcami i Rosją: “Przekop Mierzei to...

0
"Przekop Mierzei to inwestycja całkowicie zbędna, kosztowna i przede wszystkim szkodliwa dla środowiska. Dlatego wspieram petycję aktywistów/tek, który żądają zaprzestania prac na tym terenie"...
Blog Dariusza Mateckiego

PrawicowyInternet.pl jest moim blogiem, który działa obok kanału na YouTube o tej samej nazwie. Zapraszam Was na mój prywatny fanpage na Facebooku oraz na mojego Twittera.

Komentarze:

komentarzy