Przejęcie władzy na Węgrzech przez prawicowy Fidesz spotkało się z gigantycznymi protestami jego przeciwników. Co jednak ciekawe – po kilku miesiącach histerycznego jęku, judzenia i straszenia wprowadzeniem ustroju totalitarnego, początkowo wielotysięczne protesty zaczęły topnieć, aż w końcu ustały niemal zupełnie ograniczając się do ekscesów kilkunastoosobowych grupek skrajnych lewaków. Polski KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana, a po ostatnich protestach „studenckich” analogia do Węgier jest już bardzo wyraźna.
Przypomnijmy – Orban, po przejęciu władzy na Węgrzech, bardzo szybko zaczął wprowadzać zapowiadany jeszcze przez wyborami program naprawy swojego państwa. Węgierski parlament – w którym większość zdobyła jego partia Fidesz – bardzo szybko (w ciągu kilku miesięcy) uchwalił szereg ustaw drastycznie zmieniających dotychczasowy układ. Zmieniono prawo tak, aby większe podatki do kasy państwa płaciły zagraniczne banki i supermarkety. Wprowadzono 98 procentowy podatek od gigantycznych odpraw wypłacanych w spółkach należących do węgierskiego skarbu państwa. Uchwalono nową ustawę ograniczającą rolę węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego oraz nową ustawę medialną.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:
- Oj, KOD spadł z rowerka. Protest „studentów” w Szczecinie całkowitą klapą!
- Sondaż MIAŻDZĄCY dla .N, PO, KOD! Polacy za lidera opozycji uważają Pawła Kukiza!
ZOBACZ: „Polska powinna podążać drogą Orbana”:
Za każdą zmianą na ulice węgierskich miast wychodzili przeciwnicy polityki Viktora Orbana. Demonstracje gromadziły wielotysięczne tłumy, które – w ostrych hasłach – domagały się wstrzymania uchwalanych przez Fidesz zmian. Na czele demonstracji zawsze stawali ludzie kojarzeni z odsuniętą chwile wcześniej od władzy liberalno-lewacką „elitą”. W kontrolowanych przez siebie mediach wyli niemiłosiernie, a los Węgier porównywali do losu Niemiec, kiedy władzę przejmował Adolf Hitler…
Co się jednak stało później? Po kilku miesiącach histerycznego jęku, judzenia i straszenia wprowadzeniem ustroju totalitarnego, wielotysięczne protesty ustały (następne miały miejsce dopiero w 2012 roku, kiedy wprowadzano nową Konstytucję). Reformy proponowane przez rząd Viktora Orbana spodobały się Węgrom na tyle, że wybrali go na swojego lidera w kolejnych wyborach parlamentarnych w 2014 roku, a kierowana przez niego koalicja uzyskała łącznie 2/3 mandatów w węgierskim Zgromadzeniu Narodowym.
Przypominam tę historię zupełnie celowo. Mam bowiem silne skojarzenia z polskim KOD-em i ich histerycznymi protestami. Początkowo skupiały one duże ilości ludzi przeciwnych PiS oraz zmianom, które ta partia proponuje. Z czasem ich siła zaczęła jednak słabnąć, a po ostatnim „proteście studentów”, kiedy okazało się, że hasła KOD-u nie mają praktycznie żadnego poparcia wśród młodych, inicjatywa Mateusza Kijowskiego ostatecznie zdechła.
Zobacz jak obecnie wygląda „protest” pod Sejmem:
Jak widać – historia lubi się powtarzać. Histeryczne protesty odsuniętych od władzy grup interesu na Węgrzech oraz w Polsce skończyły się dokładnie tak samo.
Artykuł za: niewygodne.info.pl


