KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana. Na Węgrzech wszelkie protesty ustały w ciągu jednego roku! - PrawicowyInternet.pl
sobota, 30 maja, 2020

KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana. Na Węgrzech wszelkie protesty ustały w ciągu jednego roku!

on

- Reklama-
- Reklama -
- Reklama -

Przejęcie władzy na Węgrzech przez prawicowy Fidesz spotkało się z gigantycznymi protestami jego przeciwników. Co jednak ciekawe – po kilku miesiącach histerycznego jęku, judzenia i straszenia wprowadzeniem ustroju totalitarnego, początkowo wielotysięczne protesty zaczęły topnieć, aż w końcu ustały niemal zupełnie ograniczając się do ekscesów kilkunastoosobowych grupek skrajnych lewaków. Polski KOD gaśnie tak, jak gasł ruch przeciwników Orbana, a po ostatnich protestach “studenckich” analogia do Węgier jest już bardzo wyraźna.

Przypomnijmy – Orban, po przejęciu władzy na Węgrzech, bardzo szybko zaczął wprowadzać zapowiadany jeszcze przez wyborami program naprawy swojego państwa. Węgierski parlament – w którym większość zdobyła jego partia Fidesz – bardzo szybko (w ciągu kilku miesięcy) uchwalił szereg ustaw drastycznie zmieniających dotychczasowy układ. Zmieniono prawo tak, aby większe podatki do kasy państwa płaciły zagraniczne banki i supermarkety. Wprowadzono 98 procentowy podatek od gigantycznych odpraw wypłacanych w spółkach należących do węgierskiego skarbu państwa. Uchwalono nową ustawę ograniczającą rolę węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego oraz nową ustawę medialną.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

ZOBACZ: “Polska powinna podążać drogą Orbana”:

Za każdą zmianą na ulice węgierskich miast wychodzili przeciwnicy polityki Viktora Orbana. Demonstracje gromadziły wielotysięczne tłumy, które – w ostrych hasłach – domagały się wstrzymania uchwalanych przez Fidesz zmian. Na czele demonstracji zawsze stawali ludzie kojarzeni z odsuniętą chwile wcześniej od władzy liberalno-lewacką “elitą”. W kontrolowanych przez siebie mediach wyli niemiłosiernie, a los Węgier porównywali do losu Niemiec, kiedy władzę przejmował Adolf Hitler…

Co się jednak stało później? Po kilku miesiącach histerycznego jęku, judzenia i straszenia wprowadzeniem ustroju totalitarnego, wielotysięczne protesty ustały (następne miały miejsce dopiero w 2012 roku, kiedy wprowadzano nową Konstytucję). Reformy proponowane przez rząd Viktora Orbana spodobały się Węgrom na tyle, że wybrali go na swojego lidera w kolejnych wyborach parlamentarnych w 2014 roku, a kierowana przez niego koalicja uzyskała łącznie 2/3 mandatów w węgierskim Zgromadzeniu Narodowym.

Przypominam tę historię zupełnie celowo. Mam bowiem silne skojarzenia z polskim KOD-em i ich histerycznymi protestami. Początkowo skupiały one duże ilości ludzi przeciwnych PiS oraz zmianom, które ta partia proponuje. Z czasem ich siła zaczęła jednak słabnąć, a po ostatnim “proteście studentów”, kiedy okazało się, że hasła KOD-u nie mają praktycznie żadnego poparcia wśród młodych, inicjatywa Mateusza Kijowskiego ostatecznie zdechła.

Zobacz jak obecnie wygląda “protest” pod Sejmem:

Jak widać – historia lubi się powtarzać. Histeryczne protesty odsuniętych od władzy grup interesu na Węgrzech oraz w Polsce skończyły się dokładnie tak samo.

Artykuł za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

- Reklama -
Konserwatywny blog informacyjny. Główne zasady: weryfikujemy udostępniane wiadomości, zawsze jesteśmy po stronie polskiej racji stanu, obnażamy zagrożenia, które czyhają na naszą Ojczyznę. Zapraszamy do współpracy!
135,184FaniLubię
17,886ObserwującyObserwuj
115,000SubskrybującySubskrybuj
Jeśli chcesz wesprzeć finansowo działalność mojego bloga oraz kanału na YouTube, możesz to zrobić poniżej

Musisz przeczytać!

To Prezydent Litwy modlący się za ofiary Smoleńska i Katynia. Nasze...

0
"Dzisiaj modlę się za ofiary Smoleńska i Katynia. Nasze myśli są z Prezydentem RP i jego Narodem! Nie pozwolimy na zakłamywanie historii . #NeverForget"...
Blog Dariusza Mateckiego

PrawicowyInternet.pl jest moim blogiem, który działa obok kanału na YouTube o tej samej nazwie. Zapraszam Was na mój prywatny fanpage na Facebooku oraz na mojego Twittera.

Komentarze:

komentarzy