Ziemia lwowska - Marian Hemar - PrawicowyInternet.pl
środa, 27 maja, 2020

Ziemia lwowska – Marian Hemar

on

- Reklama-
- Reklama -
- Reklama -

Wiersz Mariana Hemara: Ziemia lwowska

W październiku dostałem krótki list od Koła
Lwowian, zapraszający mnie, bym w dzień rocznicy
Listopadowej, przyszedł do jakiejś tam sali
Jakiegoś londyńskiego gmachu czy kościoła –
Podali dzień, godzinę i adres ulicy –
I żebym im przeczytał Parę moich wierszy.

Oczywiście, zgodziłem się. Nie po raz pierwszy
Czytam wiersze na takich obchodach tutejszych.
Ponad Lwów, nie ma dla mnie tematów ważniejszych
I droższych mi słuchaczów nie znam, niż lwowianie,
Na podwójne bolesne skazani wygnanie,
Bo nawet w kraju, w Polsce, uchodźcy – wygnani
Ze Lwowa.
Cóż dopiero tu, w W. Brytanii.

Dzień był bardzo angielski Mglisty i niechętny
Obcokrajowcom, zwłaszcza mówiącym do rymu.
Patrzał na mnie spode łba. Drobny deszcz natrętny
Na szybach i na szkiełkach okularów potniał,
Nawet papier z wierszami w kieszeni zwilgotniał.

Gdym przyszedł tam, już tłumem siedzieli na sali,
Której mgła, pomieszana z pajęczyną dymu,
Dawała jakieś dziwne, rozchwiane wymiary .
w tysiąc twarzy wzniesionych ku górze, słuchali –
Na estradzie stał człowiek zmęczony i stary
I przemawiał – zarazem z lwowska i z patosem –

O historii obrony Lwowa. Sala czasem
Odpowiadała gęstych oklasków hałasem,
Jak gdyby echem dawnych salw i kanonady,
Kiedy słowa znajome padały z estrady,
Zniekształcone akustyki głuchym pogłosem:
Poczta Główna – Gmach Sejmu – Łyczaków – Kleparów
Politechnika – Gródek i Rogatka Stryjska –
Jakby się rozstąpiła fałdami kotary
Ta mgiełka i ta plucha i ta noc brytyjska
I dziwem teatralnych konwencji i czarów
Znów się toczyła wielka lwowska bitwa z Losem.

Wtedy Lwów ją wygrywał. Dzisiaj jest przegrany
I został niedobitkiem rocznicowej daty
Zakreślonej w umarłych dawno kalendarzach.

Tłum starych ludzi zaległ cztery gołe ściany
Tej przykościelnej hali. Po wzniesionych twarzach
Wzrokiem wzruszonym wodzę – poznaję je – patrzę –
Widywakm je kiedyś – przed iloma laty? –
Na Rynku – i w ogrodach miejskich – i w Teatrze!

To moje rówieśnice! Moi rówieśnicy
Z przechadzek i z kawiarni, ze szkoły, z ulicy,
Z Wałów Hetmańskich, z Corsa, z uniwersytetu.

Co im powiem? I po co zaprosili mnie tu?
Co ja im mówić mogę, o czym oni sami
Nie wiedzą już, takimi samymi słowami?

“A teraz pan” – powiedział mi ktoś z komitetu.
Zacząłem czytać z kartek rzewny wiersz o Lwowie,
Jeden z dziesiątków takich wierszy. I w połowie

Wiedziałem, że dziś na nic, że wiersz ich nie chwyci,
Że się pomiędzy nami słowa rwą jak nici,
Zamiast nam serca wiązać.
Może ten dzień zimny

Winien temu… w tej sali za maro intymnej…
W której wiersz choć najlepszy brzmiałby niestosownie?
Może to ja po prostu zawiodłem widownię?
Nim skończyłem, wiedziałem, że ich dziś nie przejmę
I nie wzruszę. Niestety, zbity z pantałyku,
Uprzejmie dziękowałem za brawa uprzejme,
Którymi mnie żegnali, raczej zawiedzeni.

Pośród papierów, z których kończyłem czytanie,
Miałem w ręku kopertę z grubego plastyku –
Wydobyłem ją, razem z wierszami, z kieszeni.
Przy niej kartka papieru przypięta na szpilkę.
Podniosłem ją do góry –
“Panowie i panie”
Powiedziałem – “Przepraszam was jeszcze na chwilkę.
Tę kopertę z plastyku, z tą kartą papieru,
Przed tygodniem dostałem w paczce, z Manchesteru,
Przyczytam wam tę kartkę, jak jest napisana:

“Szanowny panie Hemar! Przesyłam dla pana
Tę kopertę, w imieniu siostry mojej, Mieci,
Z Wrocławia. W tej kopercie jest ziemia z cmentarza
Orląt na Łyczakowie, Z mogił Lwowskich Dzieci.
Ona ją miała z sobą w Rosji. Z Kazachstanu
Przywiozła ją nietkniętą. A teraz ją panu
Przysyła – niech pan robi z nią co pan uważa.
Nie podaję nazwiska jej, mojego też nie,
Bo nigdy nie wiadomo, całkiem niezależnie
Mogłoby się to wydać i niech Pan Bóg broni.
Pozostaję Z szacunkiem, Lwowianin, Antoni”.
Przeczytałem tę kartkę – spojrzałem po sali.
A wtem widzę, że wszyscy naraz – w krzesłach – wstali
Wstali – i milczą – wstali – i patrzą – i stoją
Przed tą garsteczką ziemi. Przed tą ziemią swoją.
Przed odrobiną żwirku – i piasku – i krzemu –
Co przyszła ku lwowskiemu narodowi swemu.

Zszedłem ze stopni – ale -Iedwiem widział stopnie –
Bo mi szkła okularów mgłą zaszły okropnie.

Zapraszam do działu: Marian Hemar
MarianHemarPoezje

Komentarze:

komentarzy

- Reklama -
Konserwatywny blog informacyjny. Główne zasady: weryfikujemy udostępniane wiadomości, zawsze jesteśmy po stronie polskiej racji stanu, obnażamy zagrożenia, które czyhają na naszą Ojczyznę. Zapraszamy do współpracy!
135,228FaniLubię
17,868ObserwującyObserwuj
115,000SubskrybującySubskrybuj
Jeśli chcesz wesprzeć finansowo działalność mojego bloga oraz kanału na YouTube, możesz to zrobić poniżej

Musisz przeczytać!

Spurek w jednym chórze z Niemcami i Rosją: “Przekop Mierzei to...

0
"Przekop Mierzei to inwestycja całkowicie zbędna, kosztowna i przede wszystkim szkodliwa dla środowiska. Dlatego wspieram petycję aktywistów/tek, który żądają zaprzestania prac na tym terenie"...
Blog Dariusza Mateckiego

PrawicowyInternet.pl jest moim blogiem, który działa obok kanału na YouTube o tej samej nazwie. Zapraszam Was na mój prywatny fanpage na Facebooku oraz na mojego Twittera.

Komentarze:

komentarzy