Relatywizowanie patologii. O kontrowersjach, powodach niechęci wobec akcji Jurka Owsiaka oraz charytatywnych alternatywach – rozmawiamy z Arkadiuszem Cimochem z Narodowych Sił Zbrojnych – Nowe Pokolenie
Arkadiusz Cimoch: Prawicę, jak wiemy z definicji, charakteryzuje poszanowanie tradycji, co nierozłączne jest z kierunkiem konserwatywnym. On sam prawicę nazywa faszyzującą. Jest promotorem antywartości w rozumowaniu chrześcijańskim. Naturalnym jest, że poprzez jawną niechęć wobec Kościoła katolickiego oraz prawicy, sam stawia się w roli adwersarza. Potknięcia? Co możemy uznać za niewinne potknięcia? Czy to, że niedawno wypłynął dokument świadczący o zatrudnieniu żony Jerzego Owsiak – potwierdzający ogromne nadużycie: „Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zatrudni na pełnym etacie, na czas nieokreślony, od dnia 1 listopada 2002 r. Lidię Niedźwiedzką – Owsiak na stanowisku etatowego członka zarządu z wynagrodzeniem miesięcznym w wysokości 9.000 zł. brutto”. Nie trzeba wyjaśniać, jaką wartość nabywczą miało wówczas 9 tyś. zł. Jeśli przyjmiemy, że „nie dostała” podwyżki od siebie i męża, na przestrzeni 12 lat – daje okrągłą sumkę – 1,296,000 zł.!!! Tych nieprzejrzystych rozliczeń, operacji, wydatków jest dużo więcej. To jednak temat na oddzielną dyskusję.
2) Doroczny finał WOŚP był kiedyś okazją do zjednoczenia się Polaków w słusznej sprawie – zebrania funduszy na sprzęt medyczny. Czy niechęć środowisk prawicowych wynika z obowiązującego podziału na „my” i „oni”? Czy potrzeba podkreślenia ideowych różnic musi odbywać się kosztem chorych dzieci, które potrzebują „owsiakowego sprzętu”?
– Oczywiście, gdyby finanse były klarowne, moglibyśmy mówić o słusznej sprawie. W pierwszych kilkunastu kolejnych finałach WOŚP-u, sam uległem tej fali euforii – wielkiego zjednoczenia. Dziś wiem – to iluzja. Jerzy Owsiak zbudował (nie sam oczywiście) wokół siebie medialne imperium, które za wszelką cenę musi bronić jego osoby i reputacji. Zbyt wiele (uznawanych w obiegowej opinii za autorytety) osób oraz środków masowego przekazu, angażowało się przez lata w promocję Jerzego Owsiaka, by móc bez żenady i skrępowania przyznać się, że zostali oszukani i wykorzystani, przez uwikłanie się w ten kiermasz. Wydaje się, że listek figowy pt. „chore dzieci” z roku na rok coraz mnie przykrywa. Łatwo ludzi chwytać za serce hasłami, zdjęciami chorych i następnie uratowanych dzieci. Powtórzę – jest to omam, nieuczciwe. Wyniosła WOŚP potrzeba chwili, czyli indolencja polskiego systemu opieki zdrowotnej. Środowisko związane z fundacją Owsiaka rzuca wyzwania typu: „Katole i ludzie o prawicowych poglądach, nie chcą pomagać dzieciom”. To stygmatyzowanie i perfidna zagrywka. Polacy bardzo chcą pomagać (o czym świadczy pełne poparcie w pierwszych latach dla WOŚP ), tylko na jasnych zasadach – ile na administrację, ile na „Przystanek Woodstock”, ile dla dzieci i potrzebujących. Powołując się tylko na instytucje państwowe kontrolujące finanse, widząc jak funkcjonują, sami narażamy się na śmieszność (afera za aferą pod dywan, majątki prominentów bez podania źródeł etc.) Czy elementarnej uczciwości ma żądać tylko prawica? To czym (kim) jest lewica?

3) Zdaniem ludzi zaangażowanych w WOŚP niechęć wynika z zawiści. Nikomu nie udaje się zebrać takich pieniędzy w tak krótkim czasie. Co Pan o tym myśli?
– Wielu wolontariuszy ulega tej utopii. Wierzą święcie, że istnieje tyko to, co jest na głównych sztandarach. Posłużmy się przykładem komunizmu. Ogromne rzesze, które przyczyniały się do utrwalania tego systemu, były przekonane, że budują nowy, lepszy świat. Ponad nim istnieli oportuniści, którzy żyli w dostatku, czerpiąc korzyści z tych pierwszych. Sądzę, że przejawia się pewna analogia. Dlaczego i do czego miałbym czuć zawiść? To jakiś banał. Pamiętajmy, iż ludzie często mierzą własną miarą.
Wiem, że mnóstwo wspaniałych ludzi, i mówię to z pełną odpowiedzialnością, jest oddanych WOŚP. Są oni przekonani (znam kilka osób zaangażowanych), że jeżeli nie wszystko jest czyste, to i tak warto to robić. Tłumaczą sobie, że jednak od tylu lat fundacja niesie realną pomoc itd., więc przymykamy oko i „róbta co chceta”. Tak nie wolno. Nie ma pojęć – trochę dobry, trochę szlachetny – to się nazywa relatywizowanie patologii.
4) Jeśli nie WOŚP, to co? Łatwo jest krytykować nie proponując alternatywnych rozwiązań. Co Pan proponuje w miejsce WOŚP?
Czy tylko drogą aparaturą medyczną można uratować życie? Od chorób i wad fizycznych może tak, ale od patologii na pewno nie.
Alternatywą jest chociażby Caritas, działający od wielu lat, na nie budzących wątpliwości zasadach. Prócz sztandarowych fundacji, jest wiele oddolnych inicjatyw. Należy mieć otwarty umysł, szukać i umiejętnie pomagać. Także my – Narodowe Siły Zbrojne-Nowe Pokolenie wychodzimy do Polaków w Chicago z taką propozycją. 10 stycznia zaczynamy zbiórkę Polacy z Chicago – Polakom na Kresach.
Pozdrawiam i apeluję – pomagajmy, ale mądrze.














