Obywatelski projekt komitetu „Ratujmy Kobiety 2017”, który zakłada zmianę prawa, ułatwiającą zabijanie dzieci, nie będzie procedowany. Projekt trafiłby do dalszych prac w komisji, gdyby wszyscy posłowie Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej obecni w Sejmie zagłosowaliby za nim. Ostatecznie do dalszych prac trafi tylko projekt Komitetu Obywatelskiego #ZatrzymajAborcję.
Projekt Komitetu Obywatelskiego „Ratujmy Kobiety 2017” zakłada m.in. prawo do przerywania ciąży na żądanie kobiety do końca 12. tygodnia i przywrócenie tzw. antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Projektowana ustawa ułatwić miała też dostęp do metod i środków zapobiegania ciąży, wprowadzać darmową i łatwo dostępną antykoncepcję oraz przywrócić tzw. antykoncepcję awaryjną bez recepty. Propozycja regulowała też stosowanie klauzuli sumienia przez ginekologów.
Za projektem, który zakładał liberalizację podejścia do przerywania ciąży, wcześniej opowiadało się wielu posłów PO i Nowoczesnej. Jednak podczas głosowania nad projektem (godz. 22.42) nagle wielu posłów tych partii na sali plenarnej zabrakło (lub nie wzięli w nim udziału), chociaż w wcześniejszym głosowaniu i kolejnym głosowaniu brali udział.
Kto ma w tym Sejmie bronić praw kobiet przed prawicowym obskurantyzmem, jeśli nie opozycja ? Jak można tego nie rozumieć?
— Rafał Trzaskowski (@trzaskowski_) 10 stycznia 2018
Projekt mógł pozostać w Sejmie
Projekt Komitetu Obywatelskiego „Ratujmy Kobiety 2017” miał szansę trafić do dalszych prac w komisji sejmowej, ponieważ przeciwko jego odrzuceniu w pierwszym czytaniu zagłosowało 58 posłów PiS, w tym m.in.: prezes Jarosław Kaczyński.
– Jeżeli obywatele w dużej grupie zgłaszają (projekt) do Sejmu, to – nawet jeżeli się z tym nie zgadzamy – nie powinien on być odrzucany w pierwszym czytaniu. Wydaje mi się, że głosowałem zgodnie z tym, co deklarowaliśmy. Niezależnie od tego, że nie popieram merytorycznie tego projektu, który Barbara Nowacka prezentowała w Sejmie, uważam, że powinien (on) być procedowany tak, jak i drugi projekt, który przeszedł do dalszych prac – powiedział Mariusz Kamiński (PiS) po głosowaniach.
Część PiS głosowało za dalszym procedowaniem projektu obywatelskiego z samego szacunku dla demokracji (mimo że przeciwna była idei projektu).
Ale posłowie PO i Nowoczesnej olali swoich wyborców i projekt poszedł do kosza. To są, kurna!, mistrzowie!!!— Jacek Piekara (@JacekPiekara) 10 stycznia 2018
Fala negatywnych komentarzy
Głosy PO i .N wyglądały następująco: za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu było trzech parlamentarzystów PO: Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak. 104 posłów Platformy chciało procedowania nad projektem, 29 nie głosowało. W Nowoczesnej 15 posłów opowiedziało się przeciwko odrzuceniu, Paweł Pudłowski wstrzymał się od głosu, nie głosowało 10 osób.
Szkoda energii setek wolontariuszek i wolontariuszy @RatujmyKobiety. Szkoda praw kobiet dziś narażonych na fundamentalistów.
Szkoda Polski na takich opozycjonistów! https://t.co/v1DBHvEqFJ— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) 10 stycznia 2018
Nie pojawię się na żadnej demonstracji na której będą obecni posłowie @Nowoczesna lub @Platforma_org. Aktywnie będę dążył aby moje środowisko postępowało tak samo.
— Marcin Górski (@80gam_pl) 10 stycznia 2018
Hehehe.
(Pani Gajewska była uprzejma nie uczestniczyć w dzisiejszym głosowaniu w sprawie projektu #RatujmyKobiety) https://t.co/wx7rH1M2Yk
— Krzysztof Paczkowski (@K_Paczkowski) 10 stycznia 2018
Złamana dyscyplina?
Sytuację po głosowaniu próbował ratować Rafał Trzaskowski (PO), tłumacząc, że część posłów Platformy Obywatelskiej wyłamała się z dyscypliny partyjnej zarządzonej przed głosowaniem. „W sprawie aborcji w klubie PO zarządzona była dyscyplina, niestety niektóre nasze koleżanki i koledzy ją złamali. Naszym obowiązkiem było pozwolić na pracę nad projektem broniącym praw kobiet. Obecnie Sejm będzie pracował tylko nad projektem »średniowiecznym«. To jest kompromis?” – napisał na Twitterze poseł.
Z kolei Joanna Mucha, niezrażona zachowaniem swoich partyjnych kolegów, ponownie zagrzewała do w walki o liberalizację prawa aborcyjnego. „Chciałam Wam powiedzieć,setkom tysięcy Obywatelek i Obywateli, którzy podpisali się pod projektem ustawy liberalizującej drakońskie prawo antyaborcyjne,że czuję tę samą złość. Ale to nie jest koniec. Jest nas coraz więcej. Nadejdzie czas, kiedy nie można będzie nas dłużej lekceważyć!” – napisała posłanka na Twitterze.
Chciałam Wam powiedzieć,setkom tysięcy Obywatelek i Obywateli,którzy podpisali się pod projektem ustawy liberalizującej drakońskie prawo antyaborcyjne,że czuję tę samą złość.Ale to nie jest koniec.Jest nas coraz więcej.Nadejdzie czas,kiedy nie można będzie nas dłużej lekceważyć!
— Joanna Mucha (@joannamucha) 10 stycznia 2018
Także były lider Nowoczesnej Ryszard Petru zabrał głos w sprawie głosowania.
Na klubie .N ustalimy jak to sie stalo, że tyle osób nie wzięło udziału w głosowaniu nad skierowaniem do komisji ustawy inicjatywy #RatujmyKobiet
— Ryszard Petru (@RyszardPetru) 10 stycznia 2018
Artykuł za TVP.info














