W świetle ostatnich wydarzeń czas wyłożyć fakty na stół. Wojciech Czuchnowski – dziennikarz „Gazety Wyborczej”, który zasłynął atakiem na posła opozycji, po raz kolejny posłużył się manipulacją. Tym razem, odczytując rzekomego SMS-a od Magdaleny Filiks, oskarżył mnie o coś, co nigdy nie miało miejsca. Oczywiście, jego wersja wydarzeń nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością – podobnie jak cała narracja, którą wokół mojej osoby od lat buduje obóz Platformy Obywatelskiej i ich medialni funkcjonariusze.
Od początku tej kadencji unikałem jakiejkolwiek interakcji z Magdaleną Filiks. Ale kiedy mamy posiedzenie komisji w jednej sali albo lecimy tym samym samolotem, trudno mi nagle zniknąć. Prawda jest jednak brutalna – pani poseł nie potrzebuje pretekstu do ataków. Jest osobą skrajnie agresywną i wulgarną, co potwierdzić mogą inni politycy. Jacek Ozdoba został przez nią publicznie zwyzywany w Sejmie w sposób, którego nawet Czuchnowski by się nie powstydził. Czesław Hoc, doświadczony parlamentarzysta, stał się ofiarą jej chamskich obelg w samolocie pełnym ludzi.
To nie pijany „żulik” z bramy, to poseł na Sejm RP. Kto doda na Wikipedię pod hasło Magdalena Filiks cytaty: „WYPIERDALAĆ”, „JESTEŚCIE WKURWIENI”, „KURWA DOŚĆ”, „KURWA, NIE”, „WYPIERDALAĆ Z KACZORAMI”?#kultura #czarnyprotest #strajkkobiet pic.twitter.com/EAyu9RwtE2
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) October 30, 2020
Atak na lotnisku – bez żadnego powodu
Ostatnio po raz pierwszy zaatakowała mnie osobiście. Wsiedliśmy do busa przewożącego pasażerów z samolotu do budynku lotniska. Stałem obok posłów Artura Szałabawki i Czesława Hoca, spokojnie rozmawialiśmy. W pewnym momencie podeszła Filiks i zaczęła wrzeszczeć na mnie: „s*mato jeb*a”** i inne obrzydliwe obelgi – w autobusie pełnym ludzi. Nie wiedziałem, o co chodzi, bo nawet nie zamieniłem z nią wcześniej słowa. Dzień później dowiedziałem się, że tego dnia zapadła prawomocna decyzja sądu ws. śledztwa dotyczącego śmierci jej syna.
Polityczna nagonka, czyli jak kłamstwo staje się narzędziem PO
Tuż po tragedii tego młodego człowieka środowisko Romana Giertycha rozpoczęło haniebną kampanię oszczerstw wobec mnie. Ich celem było wmówienie opinii publicznej, że to ja rzekomo „wyciągnąłem” informacje z prokuratury, by „zaatakować” Filiks. Totalny absurd! W tamtym czasie uważałem ją po prostu za skrajną działaczkę z czarnych protestów – nagrania z jej wulgarnymi wystąpieniami przed młodzieżą były dostępne publicznie (dostępne powyżej). Prawda o tej sprawie jest zupełnie inna – informacje miały pochodzić od pracownika Urzędu Marszałkowskiego, który osobiście znał Krzysztofa F.
Prokuratura Bodnara zamknęła sprawę. Więc niech pokaże dowody!
Nigdy nie pisałem ani do syna Magdaleny Filiks, ani do żadnego członka jej rodziny. Nie miałem z tą sprawą NIC wspólnego. Skoro jednak prokuratura przejęta przez Adama Bodnara zakończyła śledztwo, to dlaczego nie ujawnia pełnych informacji? Niech udostępnią akta sprawy dziennikarzom – niech opinia publiczna zobaczy całą prawdę i raz na zawsze zakończy ataki na mnie, Oskara Szafarowicza czy innych osób, które bez żadnych podstaw zostały wciągnięte w tę polityczną nagonkę.
Nie będę znikać, bo tak chce Filiks
Ja nie utrzymuję żadnych prywatnych kontaktów z politykami PO. To, co robią w polityce, ma dla mnie znaczenie również w sferze prywatnej. Ale nie będę rezygnował z normalnego życia w Sejmie, nie będę unikał ludzi, nie będę chował się po kątach, bo komuś się to nie podoba. Na posiedzeniach Sejmu – czy to w kuluarach, czy wieczorami – rozmawiamy z posłami i współpracownikami PiS i Konfederacji. Nie będę nagle zamykał się w pokoju hotelowym tylko dlatego, że pani Filiks tak sobie życzy.
Czas zakończyć tę propagandową farsę. Nagranie TVP Info pokazuje, jak Czuchnowski kłamie, by bronić ataków fizycznych i słownych na posłów opozycji. I to jest esencja całej tej sprawy – nagonka, kłamstwa, agresja i zrzucanie winy na tych, którzy po prostu nie boją się mówić prawdy.
Dowód na kłamstwo Czuchnowskiego! Agresja „dziennikarza” w Sejmie obnażona dzięki nagraniu TVP Info














