Kamil Durczok kolejny raz łamie prawo, dlaczego nie siedzi w areszcie pomimo ciążących na nim zarzutów? Przypomnijmy najpierw kim jest Durczok:
- W lutym 2015 artykuł w tygodniku „Wprost” pt. Ciemna strona Kamila Durczoka opowiada o apartamencie na warszawskim Mokotowie. W styczniu 2015 właściciel mieszkania, podczas próby uzyskania niezrealizowanych opłat za wynajem, zastał w nim Kamila Durczoka. Był zamknięty w apartamencie i nie chciał wpuścić właściciela. Kilka tygodni po opisanym wydarzeniu dziennikarze „Wprost” w mieszkaniu znaleźli biały proszek.
- We wcześniejszym artykule „Wprost” pt. Ukryta prawda poruszony został temat mobbingu i molestowania seksualnego „w jednej z dużych stacji telewizyjnych”, a internauci szybko powiązali ten tekst z osobą Durczoka. W związku z tym 13 lutego 2015 powołano w TVN komisję zbadania zarzutów dotyczących mobbingu i molestowania, mającą na celu zbadanie sprawy. Poza tym 17 lutego kontrolę w TVN rozpoczęła Państwowa Inspekcja Pracy.
- 26 lipca 2019 roku dziennikarz pod wpływem alkoholu spowodował kolizję na autostradzie A1 w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego. Usłyszał w związku z tym zarzuty: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, zagrożone łączną karą pozbawienia wolności do lat 12. Durczok przyznał się tylko do pierwszego zarzutu. Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie, stosując w zamian dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Miał 2,6 promila alkoholu we krwi.
- W 2019 roku Kamil Durczok przyznał się do tego, że podrobił podpis swojej byłej żony – Marianny Dufek – na wekslach i dokumentach, które były niezbędne, aby udzielono mu kredytu. Zarzut dotyczy podrobieniem weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na kwotę 3 mln zł. Sfałszowany weksel był wystawiony na sumę 2.035.729,30 franków szwajcarskich. Dziennikarz przyznał się również do sfałszowania innych dokumentów bankowych, w tym oświadczenia o podaniu się egzekucji bankowej.
Durczok powinien siedzieć w areszcie
W ramach walki z pandemią koronawirusa w Polsce wprowadzono m.in. przepis mówiący o zakazie wstępu do lasów. Zakaz postanowił złamać m.in. Kamil Durczok. Były dziennikarz TVN udał się pobiegać ze swoim psem do lasu, o czym poinformował na Twitterze. „A wy, matoły, nas łapcie. #durnezakazy”.
Facet, któremu grozi spędzenie w więzieniu wielu lat swojego życia dalej łamie przepisy prawa – gdyby nie był celebrytą na wyrok oczekiwałby w areszcie. Celebrytom wolno więcej – tak działa sędziokracja.
Idziemy z #dymitr pobiegać do lasu. A wy, matoły, nas łapcie. #durnezakazy
— Kamil Durczok (@durczokk) April 8, 2020
„Aż dziwne, że Durczok razem z Kolonką, Lisem i Najsztubem nie założyli jeszcze Partii Upadłych Dziennikarzy” – komentuje jeden z internautów.
https://twitter.com/PrawaStronaa/status/1247962541818601474














