KOLEJNY ABSURD! Komisja Europejska zamierza uregulować sposób, w jaki są przygotowywane belgijskie frytki

0
7128

To narodowe danie Belgii i powód do kulinarnej dumy. Belgijskie frytki są równie znane jak miejscowe piwo i czekolada. Komisja Europejska zamierza uregulować sposób, w jaki są przygotowywane. Zdaniem Belgów może to oznaczać koniec słynnej przekąski, a sprawa stała się polityczna. Dramatyczny list w obronie frytki wysłał do KE belgijski minister turystyki.

Belgia to kraina wielu smaków. Słynie z najlepszych na świecie czekoladek, gofrów, aromatycznego piwa i oczywiście frytek.

Miejscowi prychają z pogardą na cienkie, francuskie frytki czy grubo ciosane ziemniaki zza kanału la Manche. Belgijskie frytki, nazywane frite albo frieten, smaży się bowiem inaczej niż gdzie indziej na świecie. Dzięki temu są miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz.

KE chce blanszować

Sekret jest prosty. Frytki do oleju wołowego wkłada się dwa razy. Za pierwszym razem pokrojone ziemniaki smaży się w temperaturze 160 stopni. Potem się je odsącza, suszy przez około 30 minut i ponownie wkłada się do oleju o temperaturze 180 stopni.

I tu pojawił się problem. Bruksela chce nieco zmienić proces smażenia. Ziemniaki najpierw mają być blanszowane w temperaturze co najmniej 120 stopni. Chodzi o wyeliminowanie akrylamidu, związku organicznego, który przyczynia się do występowania m.in. nowotworów przewodu pokarmowego i uszkadza układ nerwowy.

„Mamy swoją własną tradycję”

Belgowie uważają, że nowa regulacja to zamach na dobro narodowe i mówią o niej krótko – „ban na frytki”. Ich zdaniem spowoduje to utratę specyficznego, niezwykłego smaku belgijskiego przysmaku.

Sprawa stała się polityczna. Według belgijskiego ministra turystyki Bena Weytsa może to spowodować upadek „kultury frytek”.

– Te działania mogą mieć daleko idące konsekwencje dla naszej bogatej tradycji kulinarnej. Nasze frytki zawdzięczają smak kunsztowi naszych mistrzów. […] Mamy swoją własną tradycję i byłoby szkoda, gdyby Unia Europejska jej zakazała – napisał Weyts w liście do komisarza ds. żywności Vytenis Andriukaitis.

Na procedurze karnej raczej się nie skończy. Głos zabrał już Margaritis Schinas, rzecznik Komisji Europejskiej. Jego zdaniem celem Brukseli jest tylko wyeliminowanie szkodliwych substancji, a nie zakazanie belgijskich frytek. – Jean-Claude Juncker jest miłośnikiem kulinarnego dziedzictwa Europy i jego państw członkowskich – czytamy w oświadczaniu.
„The Guardian”

Za: TVP.info

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here