Michalkiewicz zgasił liberalnego “księdza”: “kara śmierci jest sprawiedliwa, ksiądz powinien to wiedzieć”

1
4056

„Brutalny gwałt na polskiej turystce w Rimini wywołał wiele komentarzy nie tylko na temat uchodźców, którzy najwyraźniej coraz lepiej opanowują umiejętność odcinania kuponów od szantażowania Europejsów oduraczonych propagandą sączoną im przez żydokomunę, ale również – na temat odpowiedzialności karnej. Pretekstem stała się wypowiedź wiceministra sprawiedliwości Partyka Jakiego, któremu spod serca gorejącego wyrwało się stwierdzenie, że sprawcy tego przestępstwa powinni zostać skazani na śmierć. Oczywiście pan minister Jaki tylko tak się z nami przekomarza, bo gdzieżby tam ktokolwiek skazał gwałcicieli na śmierć w Europie, która zakazała stosowania kary śmierci nawet w czasie wojny?”, pisze redaktor Stanisław Michalkiewicz.

Powyższy komentarz stanowi dla Michalkiewicza punkt wyjścia do próby odpowiedzi m.in. na pytanie: jak Europa zamierza w razie czego prowadzić wojnę?”. Podejście, jakie do kwestii kary śmierci prezentują najważniejsi „rozgrywający” Wspólnoty Europejskiej oznacza, zdaniem felietonisty, że „żadnemu organowi władzy publicznej pod żadnym pozorem nie wolno wydać zarządzenia o pozbawieniu życia jakiegokolwiek człowieka. Zatem – nie wolno byłoby również wydać rozkazu otwarcia ognia do nieprzyjaciela”.

W ocenie Michalkiewicza, tego typu podejście stanowi tylko i wyłącznie „zachętę do uderzenia na Europę” i dlatego nie można się dziwić wygłaszanym przez przywódców „świata islamu” deklaracjom na temat podboju „świata Zachodu” i prowadzonym przez islamskich bojowników działaniom terrorystycznym.

Michalkiewicz odnosi się też do wypowiedzi ks. Grzegorza Kramera, który skrytykował ministra Jakiego za jego komentarz do przywrócenia kary śmierci. „Znów politycy nawołują do wprowadzenia kary śmierci oraz stosowania tortur. Zasadniczo nie zajmowałbym się tym, ale mówi o tym polityk, który bardzo mocno publicznie pokazuje swoje przywiązanie do chrześcijaństwa, podkreśla swoją wierność Kościołowi. Dlatego wnioskuję, że w swojej działalności politycznej kieruje się wartościami, które wypływają z Ewangelii. Do jego nawoływania dopisują się inni ludzie, którzy chętnie zabijali, by w imię prawa innych tylko dlatego, że ci dopuścili się zbrodni. (…) Zastanawiam się czym my – chrześcijanie – różnimy się od reszty świata? Co rusz przecież wysuwamy postulaty, które niczym się nie różnią od postulatów świata, tylko doklejamy im hasło: w imię Boga” – napisał duchowny. „Ciekawe, że przewielebny ksiądz Kramer nawet wie, że Katechizm Kościoła katolickiego dopuszcza karę śmierci, podobno zna też instytucję obrony koniecznej, ale w konkluzji stwierdza, że Kara śmierci, to jest ZABICIE CZŁOWIEKA, a nie środek zaradczy”. Wynika stąd, że nie obchodzi go różnica między morderstwem, a wykonaniem kary za nie – tylko poprzestaje na stwierdzeniu powierzchownego podobieństwa, że i w jednym i w drugim przypadku dochodzi do pozbawienia życia”, kontruje Michalkiewicz.

Publicysta wyraża zaniepokojenie, że tego typu podejście stanowi początek „podstępnej inwazji kultu nowego bożka, który z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego – mianowicie z kultem Świętego Spokoju”, jakie rozprzestrzenia się po całym świecie. Główny dogmat tej religii brzmi: najważniejsze, żeby nikogo nie urazić. „Nikogo – a więc również szatana, któremu przecież i bez tego jest przykro”, kpi Michalkiewicz.

W ocenie byłego sędziego Trybunału Stanu „przekonanie, jakoby życie było najwyższą wartością, jest rodzajem herezji”, ponieważ obraża męczenników, którzy oddali swoje życie za Boga i Święty Kościół Katolicki. „Męczennicy najwyraźniej nie uznawali, ani nie uznają życia za wartość najwyższą – bo właśnie z tego powodu zostawali, a i dzisiaj zostają męczennikami. Gdyby było inaczej, to w obliczu śmierci zapieraliby się wiary, palili kadzidło przed posągiem Jowisza Największego i Najlepszego, albo przechodziliby na islam – bo skoro życie jest wartością najwyższą, to wszystkie inne są niższej rangi – to chyba jasne?”, zastanawia się Michalkiewicz.

Publicysta przypomina, że „przez dwa tysiące lat Kościół Katolicki nie występował przeciwko karze śmierci. Gdyby dopiero teraz spenetrował prawdę, to by znaczyło, że przez wszystkie poprzedzające stulecia tkwił w sprośnych błędach Niebu obrzydłych. Mamy zatem dwie możliwości: albo Kościół katolicki od początku cieszy się asystencją Ducha Świętego, albo przez ostatnie dwa tysiące lat Duch Święty był na wakacjach i dopiero teraz wrócił i robi porządek”. Tę drugą możliwość Michalkiewicz kategorycznie odrzuca i podkreśla, że kara śmierci jest zgodna z chrześcijaństwem, czego ks. Kramer zdaje się nie zauważać.

Na koniec red. Michalkiewicz rozważa problem obrony koniecznej. „Nikt, również katolik, nie ma obowiązku poddawania się czyjejś bezprawnej przemocy. Przeciwnie – ma prawo bronić nie tylko własnego życia, czy zdrowia, ale również życia, zdrowia, a także czci i wolności innych osób, zwłaszcza tych, za które wziął odpowiedzialność. I tu właśnie, jak w soczewce, widzimy całą bałamutność argumentacji przeciwko karze śmierci”. Jeśli bowiem ofiara przeciwstawi się swojemu napastnikowi i zdoła go pokonać, to idąc logiką przeciwników kary śmierci dopuściła się czynu nieludzkiego, za co trzeba ją przykładnie ukarać, nawet jeśli było to jedyne wyjście do uratowania życia własnego i swoich bliskich.

„Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie o charakter kary śmierci – czy jest ona sprawiedliwa, czy nie – z punktu widzenia stricte chrześcijańskiego”, pisze Michalkiewicz i powołuje się na fragment ewangelii według św. Łukasza opisujący ukrzyżowanie Pana Jezusa. „Jak wiadomo, został On ukrzyżowany między dwoma łotrami, z których jeden zaczął Mu wymyślać, podczas gdy drugi skarcił swego towarzysza mówiąc, że My przecież sprawiedliwie odbieramy słuszną karę za nasze uczynki, podczas gdy a następnie zwrócił się do Pana Jezusa, by wspomniał o nim, gdy już będzie w Raju”. Pan Jezus oświadczył wówczas, że ten łotr „jeszcze dziś” będzie z Nim w Raju. Zdaniem Michalkiewicza oznacza to, że człowiek ten mimo, iż był „łotrem”, został kanonizowany za „szacunek dla sprawiedliwości, która przecież jest cnotą chrześcijańską, i to w warunkach własnej egzekucji!”.

„Jak widać z tych wywodów, chrześcijaństwo w takich sprawach potrafiło zachowywać zdrowy rozsądek i dlatego przez stulecia etyka chrześcijańska mogła stanowić podstawę systemów prawnych, nie doprowadzając do rozsadzania cywilizacji łacińskiej, tylko przeciwnie – do jej rozkwitu. Kryzys pojawił się w momencie, gdy pod płaszczykiem chrześcijaństwa zaczął być stręczony kult Świętego Spokoju, w ramach którego forsuje się pomysły, by nadstawiać drugi policzek i to każdemu. (…) Dlatego kult Świętego Spokoju nie nadaje się na etyczną podstawę dla żadnego systemu prawnego i trudno się w tej sytuacji dziwić, że hasła już nie rozdziału, ale wręcz izolacji Kościoła od państwa zaczynają padać na podatny grunt” – puentuje Michalkiewicz.

Za: pch24.pl, źródło: michalkiewicz.pl

Komentarze:

komentarzy

1 COMMENT

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here