Mimo sankcji Europa chętnie kupuje rosyjski gaz. Rekordowe dostawy Gazpromu

0
1056

Rośnie uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu. I to nie tylko państw Europy Wschodniej i Środkowej. W ub. roku Gazprom zwiększył dostawy do Niemiec i Francji, mimo wielokrotnych deklaracji ograniczenia zależności energetycznej od Moskwy. Co gorsza, Europa jest obecnie bardziej uzależniona od rosyjskiego gazu niż kiedykolwiek wcześniej i niewiele jest oznak, by mogło nastąpić radykalne odwrócenie tej tendencji.

Gazprom – mimo pozornego ochłodzenia relacji politycznych z Europą – ogłosił w tym miesiącu, że odnotował rekordowe dostawy w kierunku Europy i Turcji w 2017 roku, przesyłając 193,9 miliarda metrów sześciennych gazu, to o 8 proc. więcej niż w rekordowym 2016 roku.

Szef rosyjskiej spółki Aleksiej Miller przekonuje, że te liczby „pokazują rosnący popyt ze strony krajów europejskich na rosyjski gaz, ale także niezawodność tych dostaw w wymaganej ilości”.

Rekordowe dostawy trafiły do Niemiec i Austrii. Wzrósł także o 6,7 proc. popyt na rosyjski gaz we Francji.

Teoretycznie Bruksela wyznaczyła sobie cele w zakresie dywersyfikacji źródeł energii po serii kryzysów gazowych między Moskwą a Kijowem, które miały wpływ na dostawy do Europy. Zamiast jednak ograniczać dostęp rosyjskiego surowca, jego udział systematycznie rośnie. Obecnie stanowi jedną trzecią całkowitego zużycia gazu w UE i może się zwiększyć w następnych latach. .

Węgry w ub. roku – w przeddzień wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Warszawie – podpisały umowę z Gazpromem, która ma doprowadzić do połączenia z gazociągiem Turkish Stream do końca 2019 r.

Według Valerego Nesterova, analityka rynku ropy i gazu w rosyjskim banku Sberbank CIB, zapotrzebowanie UE na gaz rośnie z powodu „ożywienia gospodarczego” i dzięki cenom gazu „bardziej konkurencyjnym” niż ceny węgla.

Jako inne przyczyny rosnącego popytu wymienia się m.in. spadek produkcji gazu w Europie (głównie w Holandii) oraz zamknięcie elektrowni jądrowych, na przykład w Niemczech.

Nesterov przewiduje, że zmieni się ogólna tendencja: „Gazprom prawdopodobnie utrzyma swój udział w rynku w UE”.

Silny europejski popyt pozwolił Gazpromowi na zwiększenie produkcji po słabych wynikach w ostatnich latach, ze względu na spadek udziału w rynku krajowym oraz utratę Ukrainy, ważnego klienta, który przestał kupować rosyjski gaz w 2015 roku.

Gazprom chce rozwijać nowe rurociągi przy wsparciu głównych europejskich firm, by utrzymać swoją pozycję na rynku.

Bruksela zablokowała South Stream, rosyjski projekt mający na celu ułatwienie eksportu do krajów południowoeuropejskich i sprzeciwia się innym projektom, takim jak Turkish Stream, czy Nord Stream 2.

– Między dyplomacją europejską a jej rynkiem istnieje rodzaj schizofrenii. Rynek wybiera najtańszy gaz do produkcji i wykorzystania w Europie, jakim jest rosyjski gaz. Mówi się, że Europa jest zbyt zależna, ale nic nie zostało zrobione, aby to zmienić – skarży się Thierry Bros, naukowiec z Oxford Institute for Energy Studies.

– Moglibyśmy powiedzieć, że znaki ograniczenia prędkości są postawione, ale nie zmienia to sytuacji, ponieważ zapomniano o kontroli prędkości. Istnieją mechanizmy regulujące, ale brakuje środków, które zapewniłyby ich przestrzeganie – dodał.

Rosja nie zadowala się tylko gazociągami. W ostatnim czasie zainwestowała w budowę terminalu gazu skroplonego LNG uruchomionego w Arktyce i sfinansowanego przez rosyjskiego producenta Novatek z pomocą francuskiego koncernu Total i chińskiego CNPC. Projekt Jamal ma umożliwić dostawy do Europy, jak i Azji drogą morską.

O tani rosyjski gaz zabiegają Brytyjczycy.

Za: pch24.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here