1989 rok nie jest dla mnie wyznacznikiem “obalenia komunizmu”, nie jest dla mnie “rokiem wolności”, to rok, w którym gładko usunięto z nazwy naszego kraju przymiotnik “Ludowa”, nie doszło wówczas do rozliczeń, które powinny być obowiązkowym punktem zmian mających doprowadzić nas do normalności i pełnej suwerenności. Aż do dnia dzisiejszego, zarówno w wymiarze sprawiedliwości, jak i w szkolnictwie wyższym kierownicze funkcje sprawują osoby, które były beneficjentami poprzedniego systemu. Studenci, którzy trafiają pod skrzydła profesorów, którzy byli tajnymi współpracownikami organów bezpieczeństwa PRL czy sędziowie wydający wyroki w imieniu RP z PZPRowskim rodowodem to przykra codzienność III Rzeczpospolitej.

Wracając pamięcią do moich studiów prawniczych w Szczecinie, pierwsze zajęcia z prawa konstytucyjnego, pan profesor zadaje otwarte pytanie: “Kto głosował na PiS?”. Na wielu wykładach atakował Prawo i Sprawiedliwość, kpił z osób, które broniły programu tej partii i rzucał “żarcikami” o Jarosławie Kaczyńskim. To wszystko na publicznej uczelni, która powinna być miejscem apolitycznym. Jak się okazało, widnieje na liście osób które przyznały się do współpracy z SB albo złożyły w IPN „pozytywne” oświadczenia lustracyjne. Dodam, że był doradcą Donalda Tuska.

Czy takie osoby powinny uczyć w wolnej Polsce? Moim zdaniem nie. W 1989 roku nie doszło do głębokiej lustracji i dekomunizacji, uczelnie stały się rezerwuarem dla środowisk lewicowych, które silnie bronią swojej “niezależności”. Nadszedł czas aby to zmienić, nadszedł czas na przywrócenie sprawiedliwości i odsunięcie osób powiązanych z reżimem komunistycznym od kontaktu ze studentami.

Zmiany proponowane przez resort Gowina

Obecnie obowiązkowe jest składanie oświadczeń lustracyjnych przez m.in. rektorów, prorektorów i dziekanów. W Konstytucji dla Nauki Jarosława Gowina ten krąg ma być rozszerzony o kolejne osoby pełniące funkcje kierownicze na uczelni. A w przypadku m.in. rektora, członka rady uczelni lub senatu fakt braku współpracy będzie konieczny do objęcia funkcji. Projektowana ustawa przewiduje też, że byłym funkcjonariuszom i współpracownikom bezpieki nie będzie mógł być nadawany tytuł profesora.

Projekt zakłada też, że pracownicy i współpracownicy organów bezpieczeństwa PRL nie będą też mogli pełnić funkcji kierowniczych w Polskiej Akademii Nauk czy Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Jednocześnie byli funkcjonariusze aparatu nie będą mogli współpracować z tymi instytucjami jako eksperci.

Nowa „konstytucja dla nauki”, to w założeniu reforma szkolnictwa wyższego i systemu nauki, jakiej jeszcze w Polsce nie było. Ma usprawnić zarządzanie wyższymi szkołami i placówkami naukowymi, ujednolicić przepisy i skrócić ich dość siermiężny katalog, oraz dać uczelniom więcej swobody. Po latach komunizmu i ponad ćwierćwieczu postkomunistycznej transformacji zmiany są potrzebne. To nie ulega wątpliwości. Czy jednak o czymś nie zapomniano?

Zmiany proponowane przez resort Ziobry

Tak! Dekomunizacja. Uwagę na to „drobne” przeoczenie zwróciło Ministerstwo Sprawiedliwości, które opiniując „konstytucję” zaproponowało, by dołożyć do niej zakaz pracy na uczelniach dla osób w przeszłości pracujących lub współpracujących z organami bezpieczeństwa państwa PRL. Jak podała „Rzeczpospolita”, stanowisko takie do Ministerstwa Nauki przekazał wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. „Projektowane przepisy umożliwiają, by w dalszym ciągu na uczelni wyższej były zatrudniane osoby powiązane z reżimem komunistycznym. Nie ulega wątpliwości, że zmiana takiego stanu rzeczy winna stanowić priorytet reformy ze względu na szczególną rolę przypisaną nauczycielowi akademickiemu” – argumentował.

Innymi słowy resort Sprawiedliwości postuluje, aby do ustawy dodać zapis uniemożliwiający pracę na uczelniach WSZYSTKIM osobom, które pełniły służbę, pracowały lub współpracowały z organami bezpieczeństwa państwa PRL.

Ja poszedłbym dalej, uważam, że nie tylko osoby, które współpracowały ze służbami PRL powinny mieć zakaz pracy na uczelniach ale również wszystkie osoby, które pełniły kierownicze funkcje w PZPR. 

Ustawa uderzy w kłamców lustracyjnych i komunistów!

Jeżeli wejdzie w życie np. prof. Jaskiernia nie będzie mógł pełnić funkcji dziekana Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Były polityk SLD podpisał bowiem zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. W oświadczeniu lustracyjnym zataił ten fakt i kolejne sąd skazywały go za kłamstwo lustracyjne, ale Sąd Najwyższy je anulował.

Za: rp.pl, tvp.info, pch24.pl

Komentarze:

komentarzy

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here