– To jakiś żart? – pyta dziennikarz TVP, który odwiedził „salę” treningową naszej złotej medalistki z Rio, Anity Włodarczyk.
– Nie. W takich warunkach trenuję od 2009 roku – odpowiada nasza mistrzyni.
– Zardzewiały gryfy, zagrzybione, z dziurami, z miskami, bo jak pada deszcz to woda kapie do siłowni – opowiada mistrzyni.
Zaskoczony tym co zobaczył dziennikarz pokazuje sprzęty do treningu, m.in. ciężarek 32 kg z 1948 roku. Jak mówi takich nowoczesnych sprzętów i takich pomieszczeń gdzie trenuje Anita Włodarczyk, jest znacznie więcej. I pokazuje m.in. „miejsce gdzie złota medalistka olimpijska, mistrzyni świata bierze prysznic po treningu”.
Tak wyglądają pomieszczenia do treningów warszawskiego klubu Skra. Dziennikarz rozmawia jeszcze z trenerem Anity Włodarczyk, który mówi, że w zasadzie dziwi się, że dzieciakom ze Skry, chce się trenować. Za: dzienniknarodowy.pl














