Marszałek Senatu Tomasz Grodzki pojechał na urlop do Włoch, chociaż Służba Ochrony Państwa odradzała mu taki wyjazd – wynika z ustaleń Wirtualnej Polski! Marszałek Senatu Tomasz Grodzki pojechał na narty do Włoch wraz z funkcjonariuszami Służby Ochrony Państwa, w czasie, gdy w kraju tym szalała już epidemia koronawirusa.

Funkcjonariusze SOP, którzy pilnowali Grodzkiego trafili na 14-dniową kwarantannę. Według wp.pl, nie stwierdzono u nich koronawirusa.

Po przyjeździe oficerowie Służby Ochrony Państwa zostali decyzją dowództwa skierowani na czternastodniowe „zwolnienie z obowiązków”. – Zostali przebadani, są zdrowi, siedzą w domu. Od chwili przyjazdu do Polski nie wykazywali żadnych, nawet drobnych objawów jakiegokolwiek wirusa – mówi nam nasz informator, osoba znająca kulisy sprawy. Jak ustaliła WP, SOP od początku nie rekomendował i odradzał podróż do Włoch. Właśnie z powodu wysokiego ryzyka zarażenia się koronawirusem. Marszałek Grodzki nie posłuchał i na Półwysep Apeniński pojechał. W tamtym czasie także ministerstwo spraw zagranicznych odradzało podróży do Włoch.

– czytamy w portalu WP.pl.

Tomasz Grodzki konsekwentnie nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za swoją skrajnie niebezpieczną decyzję.

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here