– Głosowanie korespondencyjne to dodatkowa gwarancja powszechności prawa wyborczego. Chcemy, aby było ono dostępne dla osób, które nie miały do tej pory możliwości pójścia do lokalu wyborczego np. z powodów zawodowych. – mówił podczas konferencji prasowej poseł Marek Wójcik. Było to w 2013 roku, konferencję prasową otwierała Małgorzata Kidawa Błońska.
https://twitter.com/DariuszMatecki/status/1247856169344999424
W ciągu ostatnich dni, najbardziej krzykliwi posłowie Koalicji Obywatelskiej (najczęściej idzie w to parze z najmniejszą elokwencją) w mediach społecznościowych jak również w tych tradycyjnych, głośno oskarżali, że wybory korespondencyjne to próba zamachu stanu, to łamanie Konstytucji, to próba wprowadzenia dyktatury.
Przypomnijmy, w 2013 roku projekt nowelizacji kodeksu wyborczego na mocy której Polacy mogliby głosować korespondencyjnie w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych był zgłoszony przez klub Platformy Obywatelskiej na czele z obecną kandydatką na Prezydenta RP. Widocznie wówczas nie miała jeszcze suflera:
https://twitter.com/Ivanka833/status/1247129564033286149
„I co wtedy można było, bo rządziło PO i PSL a teraz jest zamach na demokrację, zastanówcie się” – czytamy w komentarzach internautów.














