W Hucie Pieniackiej na Ukrainie odbyły się obchody rocznicy zbrodni, dokonanej przed 74 laty przez ukraińskich nacjonalistów. Specjalny list do zebranych wystosował prezydent Andrzej Duda. Uroczystość próbowali zakłócić przedstawiciele ukraińskich organizacji.

Pod krzyżem upamiętniającym zabitych odprawiono nabożeństwo żałobne. Za dusze zmarłych modlili się potomkowie pomordowanych, wśród nich Małgorzata Gośniowska-Kola – prezes stowarzyszenia Huta Pieniacka.

List od prezydenta Polski odczytał minister Adam Kwiatkowski. Andrzej Duda napisał, że winni jesteśmy pamięć ofiarom zbrodni.

„W imieniu państwa i narodu polskiego pochylam dzisiaj głowę na znak hołdu dla męczeństwa ofiar. Ich niewinna śmierć, zadana jedynie dlatego, że byli Polakami, przeraża ogromem okrucieństwa. Zarosły zgliszcza ich domostw i zbiorowe mogiły, ale pamięć o rzezi trwa i wciąż jest bolesną raną w polskiej duszy. Nie wolno nam o niej zapomnieć, nie wolno odwracać od niej oczu. My, współcześni Polacy, jesteśmy to winni naszym wymordowanym rodakom. Ale jest to też nasz obowiązek wobec potomnych: pamiętać i wyciągać wnioski” – czytamy w liście prezydenta Polski.

Zgromadzonych zbulwersowała tablica umieszczona niedawno przy pomniku ofiar, na której napisano, że w Hucie Pieniackiej działały polskie bojówki, a za mord odpowiedzialni są niemieccy naziści.

Ukraińska prowokacja

Kilkadziesiąt metrów od krzyża manifestowali też ukraińscy nacjonaliści pod czerwono-czarnymi sztandarami. To prowokacja – tak sytuację komentował obecny na uroczystości wiceszef Instytutu Pamięci Narodowej, Krzysztof Szwagrzyk – to kolejny element prowokacji z którym spotkaliśmy się dzisiaj w tym świętym miejscu, że musimy czytać tego typu napisy. Podobnie jak bolesnym jest fakt, że witają nas tutaj flagi banderowskie. To chyba jeszcze nie jest czas kiedy możemy mówić o pojednaniu.

Za: IAR, TVP.info

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here