Ostatnie doniesienia z Francji (stan wyjątkowy, rozruchy z udziałem migrantów, niepokoje społeczne) mogły zmusić do refleksji nad stanem tego państwa. To, co jednak stało się w ubiegłym tygodniu, przelewa czarę goryczy. Francuski parlament przegłosował i usankcjonował rażące naruszenie wolności słowa. Za prowadzenie stron internetowych o charakterze PRO-LIFE (anty-aborcyjnych) będzie można trafić nawet na 2 lata do więzienia! Dodatkowo sąd będzie mógł nałożyć na administratora takiej strony grzywnę w wysokości 30.000 euro!
Jak najłatwiej walczyć z wolnością słowa? Wystarczy uchwalić prawo, które za publikowanie niewygodnych treści będzie dawało możliwość skazania autora publikacji na karę więzienia lub surową grzywnę.
KONIECZNIE ZOBACZ:
https://www.youtube.com/watch?v=PzvMFMKJuaM
Francuski parlament przegłosował w ubiegłym tygodniu kontrowersyjną ustawę, która umożliwia karanie więzieniem (do dwóch lat) oraz grzywną do 30 tys. euro za rozpowszechnianie w internecie informacji mogących odwieść kobietę od dokonania aborcji.
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – uchwalenie takiego prawa to jawne naruszenie wolności słowa. Atak wymierzony w wolność sumienia oraz możliwość swobodnego głoszenia własnych poglądów. Szkoda, że takie rzeczy dzieją się we Francji, w samym sercu Europy…














