w ,

Żałosne zagrania historyczno-polityczne w Niemieckich mediach.

W 1939 roku, rozpoczął się najbardziej brutalny konflikt jaki miał miejsce na Ziemi. Stopień niszczycielskiego bestialstwa na stałe zapisał się w annałach historii. Pod kątem popełnianych wtedy zbrodni tworzono nowe prawa, mające przynieść spokój ofiarom, a katom sprawiedliwość.

Po roku 1945, zaczął się proces stopniowego „ochładzania” kwestii nazistowskich Niemiec. „Polskie Obozy Koncentracyjne” powoli przyzwyczajać miały opinię publiczną i cały świat do tego, że Niemcy nie popełnili w istocie wszystkich zbrodni. Sformułowania tego typu miały przyzwyczaić świat do tego, że owszem Niemcy byli okrutni, ale inni nie byli lepsi. I tak oto, Polacy – naród skrwawiony w czasie II wojny światowej, miał stać się współodpowiedzialnym jej okrucieństw. Przez wiele lat, mało który polski polityk stawał w obronie polskiego imienia. Najpierw czasy PRL, gdzie Polska miała mieć dobre stosunki z NRD, potem spokój przy próbach wejścia do Unii, by wreszcie po kilkudziesięciu latach oszczerstw powiedzieć Dość. „Polskie Obozy Koncentracyjne” zniknęły częściowo z ludzkiej świadomości.

Chciałoby się wierzyć, że to koniec niemieckiej historii dzielenia się winą z innymi narodami. Nic bardziej mylnego jednak, gdyż dzisiaj półprawdy i kłamstwa na temat II wojny światowej, podawane są w dużo bardziej subtelny i znośny sposób.

– Niemcy niewiele wiedzą o polskich ofiarach Auschwitz i o polityce niemieckich okupantów w Polsce. Historyk Jochen Boehler mówi DW, że wiedza o zbrodniach na Polakach jest „całkowicie wypierana” ze świadomości. – można przeczytać w Deutsche Welle

W dalszej części testu mamy do czynienia z informacją dotyczącą I transportu do Auschwitz. DW pisze tam o tym, że wśród 728 Polaków, było również 200 Żydów przy czym żadne źródła nie podają takich liczb.

– W maju 1940 roku SS-mani przygotowujący obóz sprowadzili z obozu Sachsenhausen 30 niemieckich kryminalistów, którzy w Auschwitz awansowali na kapo i nadzorców. To oni sprawowali nadzór nad grupą 728 Polaków, w tym 200 polskich Żydów z pierwszego transportu.

Obecność kilkorga Żydów, to jedynie przypuszczenia badaczy. Mówił o tym zresztą wieloletni kustosz muzeum Dr Adam Cyra.

Więźniowie pierwszego transportu pochodzili głównie z inteligencji. Byli to przeważnie ludzie bardzo młodzi. Kilku z nich było pochodzenia żydowskiego.

W tekście przygotowanym przez Muzeum Auschwitz możemy tylko potwierdzić informacje kustosza.

Większość pierwszego transportu stanowili młodzi ludzie: gimnazjaliści, studenci, wojskowi. Wśród starszych wiekiem znajdowali się przedstawiciele różnych zawodów: prawnicy, nauczyciele, księża, robotnicy, chłopi. Kilka osób było pochodzenia żydowskiego.

Nawet informacje rodem z tak amatorskich źródeł jak Wikipedia, nie mówią nic o tak olbrzymich liczbach ludności żydowskiej w pierwszym transporcie do obozu. Umniejszanie tragedii Polski i Polaków, jest chyba najgorszą możliwą zagrywką. W sytuacji gdy nawet ktoś nie uwierzy bezpośrednio w te oszczerstwa, to ziarno niepewności zostanie zasiane. Zapominanie o ofiarach, zapominanie o historii skazuje nas na jej powtórzenie. Tego jednak nikt raczej by nie chciał. Okrucieństwa wojny, szczególnie takie, gdzie ze śmierci milionów uczyniono prężnie działającą machinę gospodarczą nie mogą się więcej powtórzyć. Obowiązkiem Polek i Polaków, jest dbać o prawdę historyczną. Z tego też względu smutnym jest fakt, że autorem artykułu w DW była Monika Sieradzka – polska dziennikarka.

Co myślisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ładowanie…

0

Kolejne akty zezwierzęcenia lewactwa. Manipulacje ze strony dziennikarzy Faktu. [WIDEO]

Odlot Trzaskowskiego. Wstyd i hańba!