Wyobraźmy sobie wzburzenie środowiska „Wyborczej” i żółte paski na TVN-ie, gdyby okazało się, że na miesięcznice smoleńską czy inną PiS-owską imprezę, samorządy rządzone przez partię Kaczyńskiego wystawiają dla swoich działaczy autobusy, które dowożą ich do Warszawy. Temat byłby wałkowany przez tydzień! A teraz zwróćmy uwagę, że na zorganizowany w ostatnią sobotę Marsz Wolności, samorządy zarządzane przez działaczy PO wystawiły specjalnie 30 autobusów. Czyż to nie jest jawne wspieranie Platformy dodatkowymi środkami publicznymi?! Gdzie reakcja mediów?
Piotr Borys, działacz Platformy Obywatelskiej i wicemarszałek województwa dolnośląskiego, stwierdził dla jednego z serwisów zbliżonych do opozycji (OKO.press), że z uwagi na platformiany Marsz Wolności „władze samorządowe wynajęły 30 autobusów”, którymi dowożono ludzi z całej Polski. Powstaje zasadnicze pytanie – skoro „władze samorządowe” wynajmowały autobusy, to kto za to zapłacił? Czy platformiani burmistrzowie i prezydenci miast wykładali środki z własnych kieszeni? Czy też może w grę wchodziły pieniądze podatników? Jeśli to drugie, to na jakiej podstawie?

Jeśli okaże się, że władze samorządowe opłaciły wspomniane 30 autobusów z pieniędzy podatników, to jestem ciekawy reakcji mediów mainstreamowych. Gdyby to samorządy zarządzane przez ludzi z PiS organizowały autobusy na przejazd dla swoich działaczy, to temat byłby konkretnie wałkowany przez kilka dni. Jeśli chodzi o Platformę, to podejrzewam, iż temat ten – jako dość niewygodny – może być przemilczany.














