Szkocja nie chce porzucać Unii Europejskiej

1
3395

Szkoci nie chcą wychodzić z Unii razem z Brytyjczykami. Decyzja o Brexicie stała się impulsem intensyfikacji działań Szkocji na rzecz secesji. 13 marca 2017 r. pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon zapowiedziała, że planuje drugie referendum w sprawie niepodległości Szkocji.

Nicola Sturgeon, przewodnicząca Szkockiej Partii Narodowej, orędowniczka niepodległości Szkocji oraz członkostwa w Unii Europejskiej, jako możliwy termin referendum wskazała na okres między jesienią 2018 r. a wiosną 2019 r. Projekt ustawy w tej sprawie będzie przedmiotem obrad w szkockim parlamencie. Aby jednak referendum się odbyło potrzebna jest zgoda władz w Londynie. W marcu 2017 r., premier Theresa May oświadczyła, że się na nie nie zgodzi, dopóki trwać będą negocjacje z Unią Europejską w sprawie Brexitu. Uzasadniła to tym, że obecnie kluczową sprawą jest uzyskanie najkorzystniejszego porozumienia dla całego Zjednoczonego Królestwa, a referendum w Szkocji utrudniłoby to zadanie. Zdaniem brytyjskiego rządu szkockie referendum zaszkodziłoby stabilności kraju.

ZOBACZ: Donald Tusk może doprowadzić do wojny pomiędzy Wielką Brytanią a Hiszpanią?

Podstawą dążeń niepodległościowych Szkocji jest chęć uniezależnienia się od Wielkiej Brytanii w sferze ekonomicznej i samodzielne decydowanie o kierunkach rozwoju. Nie oznacza to zaprzestania współpracy, ale zdywersyfikowanie jej poprzez położenie większego akcentu na współpracę w ramach UE.

W referendum z 23 czerwca 2016 r. w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, aż 62 proc. Szkotów z 32 regionów przy frekwencji 67,2 proc. poparło pozostanie Wielkiej Brytanii w UE. Wyniki referendum w sprawie Brexitu stały się istotnym impulsem intensyfikacji działań Szkocji na rzecz secesji. Przewodnicząca Nicola Sturgeon, występując na inauguracyjnej sesji parlamentu, zaraz po ogłoszeniu wyników referendum,  podkreślała, że Szkocja poza UE jest demokratycznie nie do zaakceptowania, integracja służy Szkocji, a w lipcu 2016 r. ogłosiła, że Szkocja rozpoczyna przygotowania do odłączenia od Wielkiej Brytanii.

Secesja Szkocji postrzegana jest przez rząd w Londynie i niektóre kraje członkowskie UE przez pryzmat zagrożeń. Wielka Brytania straciłaby jedną trzecią swojego terytorium, zostałaby zmarginalizowana w NATO i Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

W warunkach ewentualnego odłączenia się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa rozwiązania wymagać będzie zwłaszcza wiele kwestii gospodarczych.

Wielka Brytania to największy producent ropy naftowej i gazu w Unii Europejskiej, a 90 proc. tej produkcji pochodzi z terenów, które mogą być przejęte przez niepodległą Szkocję. Hiszpania także oficjalnie wyraziła swój sprzeciw wobec niepodległości Szkocji obawiając się, że może sprowokować i zachęcić inne regiony w krajach europejskich, w tym Katalonię, do walki o legitymizację procesów referendalnych mających na celu secesję.

Możliwe są różne scenariusze dalszych wydarzeń. Nie ma jednak wątpliwości, że rząd szkocki, mając poparcie społeczne jest zdeterminowany i nie będzie ustawał w dążeniach do uzyskania zgody na referendum niepodległościowe, pracując jednocześnie nad koncepcją funkcjonowania nowego państwa zarysowaną w opracowaniu „Scotland`s Future. The Guide to an Independent Scotland” z 2013 r. i jego statusu w UE.

Jaką walutą będą posługiwać się Szkoci

Przed pierwszym referendum w 2014 r. pierwszy minister Szkocji Alex Salmond zaproponował utrzymanie unii walutowej z pozostałymi częściami Zjednoczonego Królestwa: Anglią, Walią i Irlandią Północną. Nadzór nad unią sprawowałby Bank Anglii. Zdaniem przedstawicieli Banku Anglii, Szkocja, w przypadku uzyskania niepodległości, nie będzie mogła liczyć na to, że zakończy unię polityczną ze Zjednoczonym Królestwem, a pozostanie w unii walutowej. Jeśli Szkocja utworzyłaby unię walutową z resztą Zjednoczonego Królestwa, musiałaby podporządkować się decyzjom brytyjskiego ministerstwa finansów i Banku Anglii w polityce fiskalnej, polityce monetarnej, regulacji sektora bankowego.

Aby taka unia była funkcjonalna, konieczne byłyby specjalne transgraniczne porozumienia dotyczące podatków i przepisów bankowych. Niezależność w sferze politycznej wynikająca z secesji Szkocji i jednocześnie utrzymanie unii walutowej pozwalającej na posługiwanie się jedną walutą (funtem brytyjskim) nie byłoby zdaniem Paula Krugmana dobrym rozwiązaniem.

Sytuacja w gospodarce europejskiej po 2009 r. (mocno osłabionej skutkami globalnego kryzysu finansowego), zwłaszcza wśród krajów strefy euro, pokazała, że wspólna waluta i wspólna polityka pieniężna, bez integracji fiskalnej nie sprawdza się. Pogłębiona integracja w sferze fiskalnej zapewnić może według Krugmana wprowadzenie skutecznych struktur i systemów przeciwdziałających szokom asymetrycznym, zabezpieczając unię walutową przed kolejną destabilizacją.

Niezależna Szkocja posiadająca wspólną walutę z Wielką Brytanią byłaby nawet w gorszej sytuacji niż kraje strefy euro, które mają wpływ na podejmowanie decyzji w obszarze polityki monetarnej w ramach EBC, a także uczestniczą w procesie budowania unii fiskalnej. Opinia Krugmana wpisuje się w szerszy problem toczącej się w UE dyskusji nad przebudową zasad funkcjonowaniem unii walutowej. Ograniczenie niezależności w sferze fiskalnej jest dla wielu krajów strefy euro nie do zaakceptowania.

Handel zagraniczny

Szkocja jest największym importerem towarów i usług w Zjednoczonym Królestwie. Jeśli Szkocja wprowadziłby własną walutę, miałoby to niekorzystne skutki dla eksporterów i importerów, zwłaszcza w krótkim okresie, na co zwrócili uwagę m.in. eksperci z Centre for Policy Studies – Daniel Mahoney i Tim Knox, w raporcie „Scotland: could it become Greece without the Sun?” z 2016 r. Aż 64 proc. szkockiego eksportu kierowane jest do Anglii i pozostałych części Wielkiej Brytanii, jedynie 15 proc. do innych krajów UE. Zmiana kierunków handlu jest możliwa, ale wymaga czasu. Nie jest jednak wystarczająca, powinna wiązać się z kreacją handlu. Różnego typu bariery mogą spowodować, że rozwój handlu nie nastąpi w takim stopniu, w jakim się tego oczekuje. Przykładowo, czynnikiem utrudniającym wymianę handlową między Szkocją a Anglią byłyby zmiany w polityce celnej z szerszym zastosowaniem instrumentów protekcjonizmu.

Dogłębnych analiz wymagają nie tylko potencjalne skutki w sferze handlu w warunkach odłączenia się Szkocji od Zjednoczonego Królestwa. Powinny brać pod uwagę także wariant przystąpienia niepodległej Szkocji do UE w sytuacji, gdy powiązania z rynkami krajów UE są obecnie dość słabe. Dodatkowo, analizy powinny uwzględniać realne możliwości zmiany kierunków handlu i jego zwiększenia (charakterystyczne dla krótkiego okresu) oraz inne zmiany długookresowe wraz z ich potencjalnymi skutkami. Zakładając członkostwo Szkocji w UE, ewentualna unia walutowa, czy też własna waluta byłyby tylko etapem przejściowym poprzedzającym przyjęcie wspólnej waluty euro. Na taki scenariusz Szkocja nie jest na razie gotowa. Kwestia ta będzie musiała być przedmiotem negocjacji Szkocji z UE.

Polityka fiskalna

Własna waluta czy ewentualne przyjęcie euro przez Szkocję powinny mieć oparcie w mocnych fundamentach gospodarki, w tym racjonalnej polityce fiskalnej. Rząd nie będzie mógł utrzymywać wysokiego deficytu budżetowego i długu publicznego. Czy niepodległą Szkocję będzie stać na finansowanie darmowych studiów wyższych, leków czy ponoszenie kosztów bezpłatnej opieki zdrowotnej i planowane zwiększenie wydatków socjalnych?

W wariancie optymistycznym, fiskalny efekt netto byłby neutralny, a w pesymistycznym, byłby duży niedobór. Utrzymanie wydatków na cele socjalne byłoby dużym wyzwaniem dla rządu niepodległej Szkocji, także w aspekcie poziomu brytyjskiego zadłużenia, które po secesji Szkocji będzie musiało zostać podzielone. Rząd brytyjski, aby uspokoić rynki finansowe zapowiedział przed referendum w 2014 r., że będzie honorował wszystkie długi, w tym także te ze Szkocji, a to oznacza, że niepodległa Szkocja będzie winna Anglii około 23 mld funtów brytyjskich. Takie były szacunki w 2014 r. Dług od tego czasu zwiększa się.

Przemysł energetyczny i ropa naftowa

Szkocja nazywana jest sercem przemysłu energetycznego Wielkiej Brytanii. Bogactwo energetyczne traktowane jest jako podstawa rozwoju gospodarczego Szkocji po ewentualnym odłączeniu się od Zjednoczonego Królestwa. Przed referendum w 2014 r. oceniano, że w przypadku zwycięstwa zwolenników niepodległości, Szkocja może przejąć nawet 84 proc. zasobów ropy Wielkiej Brytanii. Kwestia ta w przypadku secesji Szkocji będzie musiała być przedmiotem negocjacji.

Złoża ropy na dnie Morza Północnego (szacuje się, że mogą kryć około 24 mld baryłek ekwiwalentu ropy) nie należą do Wielkiej Brytanii, a do prywatnych przedsiębiorstw, które znalazły te złoża i je eksploatują. Wielka Brytania czerpie dochody z wpływów z podatków od ich działalności. Eksperci z Centre for Policy Studies wskazują, że podatki z tego tytułu, które w 2016 r. miały wynieść 7,9 mld funtów, zmniejszyły się do 500 mln funtów. Jedną z głównych przyczyn jest spadek cen ropy naftowej na świecie.

Eksperci prognozują utrzymywanie się deficytu budżetowego Szkocji w najbliższych latach, zdecydowanie wyższego w wariancie niepodległej Szkocji, niż w wariancie pozostania Szkocji w Wielkiej Brytanii. Zdaniem polityków szkockich, z problemami tymi Szkocja poradzi sobie, jeśli wpływy z podatków z wydobycia ropy pozostaną w Szkocji. Zdają sobie sprawę z tego, że złoża ropy i gazu są coraz mniejsze, koszty wydobycia rosną, a ceny spadają. Jeśli dojdą do tego ewentualne wyższe podatki od wydobycia, istnieje ryzyko, że część przedsiębiorstw może zdecydować o wycofaniu się z eksploatacji.

Sektor energii odnawialnej

OZE w Szkocji ma ogromny potencjał na co zwrócili uwagę analitycy z Bloomberg New Energy Finance przed referendum w 2014 r. Rząd szkocki w 2011 r. wyznaczył cel osiągnięcie wielkości wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 100 proc. szkockiego zapotrzebowania na energię do 2020 r. Przyciągnęło to inwestorów, którzy zaczęli budować farmy wiatrowe na lądzie i na szkockim wybrzeżu. W 2013 r. brytyjskie inwestycje w sektorze energii odnawialnej (realizowane przed wszystkim w Szkocji) osiągnęły wartość 13,1 mld dol. Wśród krajów europejskich jest to drugi wynik po inwestycjach w Niemczech (14,1 mld dol.). Rok później, w 2014 r., Wielka Brytania zajęła już pierwsze miejsce w Europie pod względem inwestycji w sektorze energii odnawialnej jak wynika z raportu z 2016 r. opracowanego przez specjalistów z Frankfurt School – UNEP Collaborating Centre for Climate & Sustainable Energy Finance i Bloomberg New Energy Finance.

We współpracę w obszarze badawczo – rozwojowym wspierającym rozwój sektora zaangażowali się naukowcy ze szkockich uniwersytetów. Inwestorów zachęca także system subsydiów rządu w Londynie pochodzących z rachunków za energię płaconych przez konsumentów.

W przypadku ogłoszenia przez Szkocję niepodległości, system subsydiów dla energetyki odnawialnej nie będzie prawdopodobnie już dłużej funkcjonował, albo w znacznym stopniu zostanie zmieniony. Wiążą się z tym potencjalnie trudne i wieloletnie negocjacje między Szkocją i Anglią. Nie będzie to czynnikiem zachęcającym inwestorów do budowy nowych farm wiatrowych w Szkocji. Może także utrudnić realizację szkockiego celu dla energetyki odnawialnej. Z drugiej strony, sektor ten otrzymuje dofinansowanie z funduszy strukturalnych UE jako istotny obszar w ramach realizowanej europejskiej polityce energetycznej. Dla ich zachowania potrzebne jest jednak członkostwo Szkocji w UE.

Sektor finansowy

Sektor finansowy odgrywa istotną rolę w gospodarce Szkocji. Inwestorzy i konsumenci odczuli negatywne skutki globalnego kryzysu finansowego. W tym kontekście wyrażane były przed referendum w 2014 r. obawy o przyszłość szkockiego sektora finansowego w przypadku decyzji o secesji. Częściowo znacjonalizowane grupy bankowe RBS (Royal Bank of Scotland) oraz LBG (Lloyds Banking Group) zapowiedziały, że dokonają relokacji aktywów, przeniosą siedziby z Edynburga do Londynu. RBS i LBG otrzymały wielomiliardową pomoc brytyjskiego podatnika, który je rekapitalizował w latach 2008-2009 w okresie kryzysu na rynkach finansowych. Brytyjski skarb państwa jest udziałowcem obu banków.

Niepodległość Szkocji może oddziaływać na wycenę ratingu kredytowego Szkocji, politykę fiskalną, system monetarny, prawo i inne elementy, które kształtują otoczenie, w których banki funkcjonują. Uczestnicy rynku funkcjonują współcześnie w warunkach niepewności, są w stanie zaakceptować określony jego poziom. Istnieje realna możliwość wystąpienia ryzyka relokacji aktywów (banki mające siedzibę w Szkocji po uzyskaniu przez nią niepodległości, dla większego bezpieczeństwa, którego gwarantem miałby być Bank Anglii mogą wycofać się ze Szkocji, pozostawiając tam ewentualnie filie), wycofywania depozytów oszczędnościowych z banków, wprowadzenia ograniczeń w swobodzie przepływu kapitału. W krótkim okresie, do czasu ustabilizowania sytuacji miałoby to negatywne konsekwencje dla szkockiej gospodarki, nie pozostałoby bez wpływu na stopę wzrostu gospodarczego i inne wskaźniki makroekonomiczne.

Dr Ewa Radomska jest pracownikiem Instytutu Badań Ekonomicznych na wydziale Biznesu i Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie

Za: obserwatorfinansowy.pl

Komentarze:

komentarzy

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here