Po II wojnie światowej cała RFN miała być poddana kompletnej denazyfikacji. Proces ten polegał m.in. na usunięciu z życia publicznego wszystkich nazistowskich zbrodniarzy. To jak bardzo denazyfikacja była powierzchowna pokazuje przykład Eilerta Diekena. To on w marcu 1944 r. wydał rozkaz zamordowania Wiktorii i Józefa Ulmów oraz ich wszystkich dzieci za to, że ukrywali oni dwie żydowskie rodziny. Po wojnie, jakby nigdy nic, został inspektorem policji w zachodnioniemieckim Essen. Zmarł spokojnie na emeryturze w 1969 roku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niemcom nie podoba się Muzeum Ulmów. Twierdzą, że to “próba przedstawienia Polaków w lepszym świetle”

Prof. Stanisław Żerko, ekspert z zakresu relacji polsko-niemieckich, stwierdził jakiś czas temu, że po II wojnie doszło w RFN do denazyfikacji, ale była ona “dość powierzchowna”. Potwierdzeniem tych słów może być statystyka z 1949 roku. Wówczas to w niemieckim Bundestagu (odpowiednik polskiego Sejmu) zasiadało przynajmniej 53 byłych członków NSDAP, w tym 3 byłych SS-manów.

Innymi przykładem “powierzchownej” denazyfikacji są biografię takich ludzi jak Eilert Dieken. W trakcie wojny to on był szefem niemieckiej żandarmerii wojskowej w Łańcucie. W marcu 1944 roku osobiście dowodził egzekucją rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów w Markowej za to, że odważyli się oni pomagać Żydom przetrwać piekło niemieckiej okupacji.

Po zamordowaniu Ulmów członkowie niemieckiego komanda pod dowództwem Diekena zaczęli się zastanawiać, co uczynić z sześciorgiem dzieci Ulmów. Po krótkiej naradzie Dieken polecił, aby również one zostały rozstrzelane. Zamordowano wówczas 8-letnią Stanisławę, 6-letnią Barbarę, 5-letniego Władysława, 4-letniego Franciszka, 3-letniego Antoniego i półtoraroczną Marię. Co najmniej trójkę dzieci zastrzelił pomagier Diekena Joseph Kokott, który przy każdym strzale krzyczał do polskich furmanów, którzy dowieźli Niemców do Markowej: “Patrzcie jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów!”.

Co istotne – po wojnie Dieken wrócił do Niemiec. Osiadł w Essen na zachodzie RFN, gdzie został… inspektorem policji! Nikt nie interesował się tym, co Dieken robił w trakcie okupacji. Za swoje zbrodnie nigdy nie został osądzony. Gdy niemieckie służby (na wniosek strony polskiej) zainteresowały się jego przeszłością i ustalono ponad wszelką wątpliwość, iż był on odpowiedzialny za zbrodnie wojenne, to okazało się, że już nie żył. Zmarł w 1969 roku z przyczyn naturalnych będąc na emeryturze.

Za: niewygodne.info.pl

Komentarze:

komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here